Razem znaczy skuteczniejRazem znaczy skuteczniej. "Wysokie poparcie społeczne nie gwarantuje sukcesu wyborczego, jeżeli elektorat zostanie podzielony"

Fragmentaryzacja prawicy jest jednym z klasycznych przykładów pokazujących, że o zdobyciu władzy decyduje nie tylko rzeczywiste poparcie społeczne, lecz także konstrukcja systemu wyborczego oraz zdolność ugrupowań politycznych do współpracy.
Obóz dysponujący większym łącznym poparciem może przegrać wybory, jeśli jego elektorat zostanie rozproszony pomiędzy wiele konkurujących ze sobą list. Z kolei dobrze skoordynowane ugrupowania mogą uzyskać znacznie większą reprezentację parlamentarną, niż wynikałoby to z prostego porównania liczby oddanych na nie głosów.
Najbardziej wymownym przykładem tego zjawiska pozostaje Polska pierwszej połowy lat 90. Wybory z 27 października 1991 r. odbyły się według skrajnie proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Nie obowiązywał próg wyborczy, a mandaty rozdzielano metodą Hare'a-Niemeyera z dodatkową pulą mandatów z list krajowych. W konsekwencji do Sejmu weszło aż 29 komitetów wyborczych, co sprawiło, że był to najbardziej rozdrobniony parlament w historii III RP. Szczególnie podzielony był obóz postsolidarnościowy, którego wyborcy rozproszyli swoje głosy pomiędzy liczne ugrupowania, m.in. Porozumienie Centrum, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Kongres Liberalno-Demokratyczny, Akcję Katolicką, listę NSZZ „Solidarność”, Porozumienie Ludowe, NSZZ „Solidarność 80”, Partię Chrześcijańskich Demokratów oraz wiele mniejszych formacji. Żadna z tych partii nie była w stanie samodzielnie stworzyć stabilnej większości parlamentarnej.
