Przyszła konstytucja. "Rzecz w tym, że profesor ma rację"
Przyszła konstytucja. Absolutna władza Tuska, kryptodyktatura, rządy bezprawia. „Mnie prezydent do niczego nie jest potrzebny”

Ostatnio rozporządzeniem, a nie ustawą, wprowadza się nowy podatek, tzw. opłatę reprograficzną 3 Ostatnio rozporządzeniem, a nie ustawą, wprowadza się nowy podatek.
Wywiad z prof. Ryszardem Piotrowskim w „Gościu Niedzielnym” stał się dla kilku liberalnych dziennikarzy okazją do żartów i kpin. No bo jak to – profesor został powołany przez prezydenta Karola Nawrockiego do Rady Nowej Konstytucji, a twierdzi, że nie jest nam potrzebna nowa ustawa zasadnicza, bo to ludzie powinni zmienić swoje nastawienie do państwa i prawa? Rzecz w tym, że profesor ma rację.
Jeśli bowiem będziemy już mieć nową konstytucję, do pracy nad którą zobowiązał się prof. Piotrowski, to także może być stosowana na rympał – jak ta obecna – zgodnie z prymitywną wykładnią prawa („prawo tak jak my je rozumiemy”) prezentowaną przez Donalda Tuska i jego koalicję 13 grudnia. To dlatego profesor słusznie zauważył, że najważniejsze jest poważne traktowanie państwa i prawa, a szczególnie konstytucji. Jeżeli ustawa zasadnicza odsyła nas do ustawy – a robi to bardzo często – to obojętne, jaką materię prawa ma regulować ustawa sejmowa, nie może jej zastąpić rozporządzenie jakiegoś ministra.
