Premier leci w kosmos, a Ziemia czeka na konkretyPremier leci w kosmos, a Ziemia czeka na konkrety. "Trudno o bardziej jaskrawy przykład politycznego PR oderwanego od rzeczywistości"

Trudno o bardziej jaskrawy przykład politycznego PR oderwanego od rzeczywistości niż wystąpienie szefa rządu zapowiadającego zbudowanie polskiego statku kosmicznego. Podbój kosmosu i branża space-tech, jakkolwiek warte uwagi środowisk naukowych i przemysłu, są jednak na tyle odległe od codziennych problemów obywateli, że zapowiedź Donalda Tuska wywołuje raczej uśmiech. Trudno o bardziej jaskrawy przykład politycznego PR oderwanego od rzeczywistości niż wystąpienie szefa rządu zapowiadającego zbudowanie polskiego statku kosmicznego. Podbój kosmosu i branża space-tech, jakkolwiek warte uwagi środowisk naukowych i przemysłu, są jednak na tyle odległe od codziennych problemów obywateli, że zapowiedź Donalda Tuska wywołuje raczej uśmiech.
„Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej w Polsce potwierdza nasze ambicje i możliwości. Jednym z celów jest budowa pierwszego polskiego statku kosmicznego” – zapowiedział premier. To sformułowanie, mające w zamyśle porwać tłumy, w branży technologicznej wywołało co najwyżej pobłażliwy uśmiech. Problem tkwi – delikatnie mówiąc – w niewiedzy lub niefortunnym skrócie myślowym. Bo nie o rakietę powinno tu chodzić, lecz o polski potencjał naukowy, naszą pozycję w badaniach i rozwoju technologii dual-use, dzięki którym awansujemy wreszcie z roli dostawcy taniej siły roboczej do ligi państw kreujących nowoczesny przemysł i technologię.
Czym naprawdę ma być „polski statek kosmiczny”?
Medialna burza wokół deklaracji premiera skłoniła ekspertów i przedstawicieli branży do wyjaśnienia, co kryje się pod pojęciem „statku kosmicznego”. W nomenklaturze inżynieryjnej i wojskowej statkiem kosmicznym określa się niemal każdy sztuczny obiekt przeznaczony do pracy w przestrzeni kosmicznej – od sond badawczych po satelity. Zapowiedź szefa rządu może najpewniej dotyczyć rozwoju polskich mikrosatelitów i nanosatelitów, w tym projektów realizowanych przez czołową polską spółkę w branży space-tech, czyli Creotech. Może, bo nawet branża snuje jedynie domysły.
„Najbardziej prawdopodobne jest, że premier miał na myśli projekt RAVEN (Rendez-Vous and Proximity Vehicle for Enabling Multi-Mission), który jest realizowany przez spółkę PIAP Space we współpracy z innymi podmiotami polskiego sektora kosmicznego” – czytamy na portalu space24.pl.
