Powrót do rosyjskiej ruletki. "Zrobił to w Dniu Niepodległości"Powrót do rosyjskiej ruletki. "Tusk zrobił to w Dniu Niepodległości USA (!), jednocześnie kolportując rosyjską propagandę"

To jest poziom jeszcze nie wrogi, ale jawnie antyamerykański.
W dniu sejmowego exposé ani Donald Tusk, ani Radosław Sikorski nie przypadkiem skupili swoją negatywną uwagę na Stanach Zjednoczonych. „Nie możemy być frajerami!” – rzucił z mównicy szef MSZ, czytając swe słowa z kartki (wypowiedziane więc nieprzypadkowo), a podchwycił je publicznie premier – najpierw przekazując je w swoim wpisie na platformie X, a następnie publicznie przed kamerami. Te słowa miały się wbić do głów i nieść tak, by dotrzeć do wszystkich placówek w Polsce i dolecieć za Atlantyk. Dodatkowo zostały wzmocnione bardzo silnymi, podkreślającymi nieufność wobec USA porównaniami historycznymi. Niektórym umknęło uwadze, ale przed słowami o „frajerach” Sikorski zestawił dzisiejsze decyzje USA z „lekcją Jałty”, przypominając, że gdy Roosevelt „chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią”, „amerykański interes narodowy zrealizowano”, ale „my zapłaciliśmy cenę”. Zasugerował wprost, że nie ma gwarancji, iż w obecnych czasach interes USA będzie „tożsamy z polskim”, dlatego „nie możemy być frajerami”.
To jest poziom jeszcze nie wrogi, ale jawnie antyamerykański. Powiem więcej: takie aluzje rzucane wobec Amerykanów to powrót do retoryki czasów resetu, gdy Tusk odrzucił budowę tarczy antyrakietowej i zrobił to w Dniu Niepodległości USA (!), jednocześnie kolportując rosyjską propagandę, że tarcza nie jest potrzebna Polsce, tylko… tylko Amerykanom.
