Porażka brazylijskiego Trumpa
Porażka brazylijskiego Trumpa. "Wcale nie jest takim gospodarczym liberałem, za jakiego uchodził"

Obaj nie widzą zagrożenia w imperialnej polityce Moskwy. Putin, gratulując Luli zwycięstwa, wyraził nadzieję na kontynuację dotychczasowej „konstruktywnej współpracy rosyjsko-brazylijskiej na wszystkich frontach”.
Starcie dwóch „populizmów” w Brazylii. Luiz Inácio Lula da Silva pokonał w wyborach prezydenckich urzędującego prezydenta Jaira Bolsonaro. O minimalnej różnicy 50,9 proc. do 49,1 proc. głosów zdecydowało ponad 2,1 mln wyborców. Po ogłoszeniu wyników niezadowoleni zwolennicy Bolsonaro wyszli na ulice, ten jednak powiedział, że będzie stosował się do konstytucji.
Gorąca kampania wyborcza była starciem dwóch odmiennych wizji politycznych i kulturowych. Lewicowy populista Lula to dawny przywódca związkowy oraz jeden z liderów opozycji przeciw prawicowej dyktaturze. W latach 2002–2011, będąc prezydentem Brazylii, firmował politykę ograniczania długu i inflacji, choć zarazem wprowadzał szczodre programy socjalne. Prawicowy populista Bolsonaro, reprezentujący konserwatywną część społeczeństwa, udowodnił zaś, że wcale nie jest takim gospodarczym liberałem, za jakiego uchodził. Wspierała go prawica: Donald Trump, Binjamin Netanjahu i Viktor Orbán. Z kolei Lula był przyjacielem Fidela Castro i socjalistycznego prezydenta Wenezueli Hugo Cháveza. Dzisiaj cieszy się sympatią demokratycznej administracji Joe Bidena.
