Plama na czole. W naszym niedemokratycznym kraji
Plama na czole. Oj, ciężko być opozycją w tym naszym niedemokratycznym kraju, na szczęście ma ona jeszcze „Fritzów”

Fritz wie coś o tym, w przeciwnym razie nie byłby warszawskim korespondentem multimedialnej, Europejskiej Spółki Akcyjnej Axela Springera.
Dzieje się jak zwykle – po niemiecku „wie üblich”: najpierw któryś z redakcyjnych zadaniowców, „verzeihung!”/ przepraszam, wolnych i niezależnych korespondentów, donosi w którejś z ogólnoniemieckich gazet, co w naszej politycznej trawie piszczy, potem ów donos omawia na antenie i w internecie polska sekcja publicznego kanału radiowo-telewizyjnego Niemieckiej Fali/Deutsche Welle, następnie omówienia tegoż omówienia dokonują oczywiście wolne i niezależne polskojęzyczne redakcje niemieckich koncernów w naszym kraju, wreszcie, omówienie omówienia omawiają nasi politycy, i kółko się zamyka, i znów piszczy. Nie inaczej jest tym razem.
Niemiecki korespondent dwojga imion bez nazwiska Philipp Fritz odkrył, co „zagraża demokratycznym podstawom państwa” polskiego, że prawdziwym celem komisji mającej zbadać ruskie wpływy jest „dyskredytacja opozycji”, tudzież „blokowanie drogi do państwowych urzędów” jej reprezentantom. Jak zawyrokował w weekendowym wydaniu „Die Welt”: nasz „rząd depcze od lat nie tylko polskie prawo, lecz także prawo UE”. I zaapelował: „Bruksela musi się bronić”, ba, podsunął nawet jak – „dysponuje instrumentem władzy jakim są pieniądze. A te, jak wiadomo, są najbardziej skuteczne”…
