Felieton
Piekielne grupy. "Radziliśmy sobie z uzupełnieniem materiałuPiekielne grupy. "Znaliśmy swój plan lekcji, wiedzieliśmy, co jest zadane i radziliśmy sobie z uzupełnieniem materiału"

Artykuł premium
DołączMimo ścisku udawało nam się także zjeść obiad, choć czasem człowiek oberwał łyżką szpinaku czy kotletem rybnym. Sami też kupowaliśmy podręczniki, przeważnie używane, na kiermaszu pod szkołą.
W środku draki o podręczniki na jednej z grup rodzicielskich, na innej zaczyna się awantura: „Hej, Kochani! To skandal! Przerwy obiadowe są za krótkie”.
– pojawia się komunikat na jednej z wielu w moim przypadku grup rodzicielskich. I telefon zaczyna wpadać w konwulsje, bo rodzice jeden przez drugiego ślą zdjęcia zeszytów swoich pociech. Zaraz rozpętuje się też piekło o prace domowe, bo rodzice mają od dzieci sprzeczne dane.Hejka, Mati jest chory. Podrzucicie, co dziś robili w szkole
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 39/2024
