Pic senacki. Inżynieria Tuska
Pic senacki. Na razie jedynym efektem komunikatu o podpisaniu paktu senackiego są wojny w jego obrębie

Trzy tygodnie po podpisaniu paktu jest on nawet bardziej mglisty niż był przed jego podpisaniem
Partnerzy paktu senackiego boją się, że Donald Tusk tak podzieli mandaty i okręgi, że wyjdą na tym, jak Zabłocki na mydle.
28 lutego 2023 r. Platforma Obywatelska, Polska 2050, Nowa Lewica, Koalicja Polska i samorządowcy ogłosili podpisanie tzw. paktu senackiego. Problemem jest to, że poza samym aktem woli, żeby wszyscy sygnatariusze paktu wystawili tylko jednego wspólnego, choć wskazanego przez konkretne ugrupowanie kandydata w każdym okręgu wyborczym, pakt nie ma żadnej treści. Nie ma jej po trzech tygodniach od zawarcia paktu i prawie na pewno nie będzie miał do Wielkanocy. Wprawdzie tłumaczy się to utrudnianiem zadania Prawu i Sprawiedliwości, które będzie miało mniej czasu na przygotowanie się do walki z konkretnymi rywalami, ale to opowieść z mchu i paproci na dobre samopoczucie. W istocie sygnatariusze zgodzili się tylko na to, że chcą zawrzeć porozumienie. I nie jest przypadkiem, że wciąż nie ustalono żadnych konkretów. Głównie dlatego, że ich ustalanie może wysadzić pakt w powietrze.
