Pani profesor w bańce. "Nadzieja umiera ostatnia"
Pani profesor w bańce. "Na szczęście nadzieja na zwycięstwo normalności i umiarkowania umiera ostatnia"

Jeśli bańka medialna pani profesor nie emocjonuje się już tego typu demonstracjami, to nie znaczy, że temat przestał grzać.
Słudzy ideologii LGBT+ z tryumfem obwieścili, że w br. marsz seksualnych dziwaków stał się w końcu czymś normalnym i tolerowanym. „LGBT+ staje się letni” – stwierdziła na łamach gazety, której nazwy tradycyjnie staram się nie wymieniać, prof. Magdalena Środa.
Ośmielam się nie zgodzić. Oczywiście, do pewnych ideowo-politycznych ruchów, nawet skrajnych i nietolerancyjnych, ludzie w końcu przywykają, mało tego, bywa że nawet potrafią się z nimi utożsamić i dać im wyborcze poparcie. Za najbardziej brutalny dowód niech posłuży inny mniejszościowy, początkowo wręcz niszowy, ruch, który – tak jak dziś seksualni dziwacy – też potrafił szokować ekscentrycznymi strojami i przemarszami przez miasta z jednolitymi flagami. Chodzi o NSDAP. Partia Hitlera to doskonały dowód, jak malutka grupa, początkowo lekceważona, uważana za ekscentryczną, z czasem potrafiła zaszantażować całe społeczeństwo i dojść do władzy. A następnie zniszczyła porządek społeczny na całym kontynencie i dopuściła się zbrodni na olbrzymią skalę.
