Palenie książek 4.0. "Zniszczono już miliony egzemplarzy"Palenie książek 4.0. "Projekt Panama to nasza próba destrukcyjnego skanowania wszystkich książek na świecie"

Amerykańskie firmy technologiczne masowo skupują książki, by trenować na nich modele sztucznej inteligencji. Po zeskanowaniu książki trafiają na przemiał. Zniszczono już miliony egzemplarzy
W antykwariacie Pietera de Vriesa w historycznym centrum Haarlemu w północno-zachodniej Holandii czas jakby stanął w miejscu. Na półkach piętrzą się książki i mapy, niektóre z XVI i XVII w. Holender specjalizuje się w tych ostatnich. Może się również pochwalić rzadkimi zbiorami, np. książką o historii Rzymu, wydaną w 1558 r., książkami podróżniczymi z XVII, XVIII i XIX w., cennymi pierwszymi wydaniami, a także atrakcyjnymi publikacjami przyrodniczymi. Dotąd de Vries – jak przyznał w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Daily Telegraph” – sprzedawał średnio jedną książkę dziennie. Dlatego był zdziwiony, gdy w połowie czerwca otrzymał drogą e-mailową zamówienie na ok. 3 tys. pozycji. Nadawczyni przedstawiła się jako Nataly z firmy o nazwie 2077AI z siedzibą w Singapurze.
Biorę udział w nowym projekcie, którego celem jest zebranie w jednym miejscu książek w wielu językach
– napisała.
De Vries nie otworzył załącznika, bo uznał, że to „jakieś oszustwo”. Mylił się. Podobne e-maile otrzymały bowiem setki handlarzy książek na świecie. Stoją za nimi amerykańskie firmy technologiczne z Doliny Krzemowej. Masowo kupują w antykwariatach stare książki i poradniki, by trenować na nich modele sztucznej inteligencji. Książki są kupowane całymi paletami. Następnie ich grzbiety są odcinane, by tytuły można było skanować z prędkością 80–120 stron na minutę, a oryginały są mielone.
Skanowanie destrukcyjne
Według dziennika „The Washington Post” na początku 2024 r. kierownictwo start-upu Anthropic, zajmującego się sztuczną inteligencją, zintensyfikowało ambitny projekt, który starało się utrzymać w tajemnicy.
Projekt Panama to nasza próba destrukcyjnego skanowania wszystkich książek na świecie
– głosił wewnętrzny dokument firmy ujawniony w styczniu br. w aktach sądowych.
Anthropic miał wydać dziesiątki milionów dolarów na zakup i odcięcie grzbietów milionów książek, a następnie zeskanowanie ich stron, aby przekazać zawartą w nich wiedzę modelom sztucznej inteligencji, takim jak popularny chatbot Claude.
Szczegóły Projektu Panama pojawiły się na ponad 4 tys. stron dokumentów w pozwie o naruszenie praw autorskich, wniesionym przeciwko Anthropic. Wartość pozwu oszacowano na 183 mld dol. Firma zgodziła się zapłacić 1,5 mld dol. w ramach ugody przyjętej przez sąd pod koniec lipca, bez przyznawania się do winy.
Decyzją sędziego okręgowego w San Francisco wiele dokumentów z procesu zostało jednak opublikowanych. Pokazują one, jak daleko firmy technologiczne, takie jak Anthropic, Meta, Google i OpenAI, są gotowe się posunąć, aby uzyskać kolosalne ilości danych, na których mogłyby „trenować” swoje modele językowe.
Jeden ze współzałożycieli Anthropic wysunął teorię, że trenowanie modeli AI na książkach mogłoby nauczyć je, ”jak dobrze pisać„, zamiast naśladować ”niskiej jakości internetowy bełkot„
– czytamy w „The Washington Post”.
W wewnętrznym komunikacie spółki Meta opisano dostęp do cyfrowego zbioru książek jako „niezbędny” do konkurowania w dziedzinie sztucznej inteligencji.
