Ostrzegam. "Próba zignorowania powagi spirytyzmu"Ostrzegam. "Kolejna próba zignorowania powagi spirytyzmu bądź też zrelatywizowania płynących stąd zagrożeń"

Z zasady o podobnych, niepokojących wydarzeniach piszę po fakcie, by ich nie promować. Dziś odstępuję od tej zasady, by ostrzec. Sprawa jest bardzo poważna.
Współtworząc nasz świat, klasyczna filozofia grecka oddzieliła kult od kultury. Nowożytność zaczęła znów zacierać tę granicę. Propagowane dziś różne praktyki inicjacyjne są takim właśnie przekroczeniem tej granicy, agresywną transgresją. Spirytyzm kaleczy. Nikt nie może teraz powiedzieć, że był tego nieświadomy.
Gdy otworzyłam drzwi do klasy, zobaczyłam kilkoro dzieci pochylonych nad nową zabawką, inne były przestraszone, kilka przyglądało się wywołującym demona z ciekawością, reszta zajmowała się własnymi sprawami
– opowiada mi doświadczona nauczycielka jednej z warszawskich szkół specjalnych.
Patrycja [imię zmienione] nie zaprzestała działań, mimo że mnie zobaczyła. Na uwagę odkrzyknęła bardzo niegrzecznie, że robią ważne rzeczy, żebym nie przeszkadzała. Udałam, że lekceważę całą sytuację i ruszyłam w kierunku tablicy, wtedy ten przedmiot, ważący przynajmniej tyle, ile ołówek, niedotykany przez nikogo podskoczył i lecąc łukiem, wylądował na ziemi. Atmosfera w klasie była cały czas mroczna, zrobiło mi się wtedy bardzo nieswojo. Ten przedmiot na 100 proc. nie był podrzucony przez człowieka, nikt nie potrafi tak mocno dmuchnąć, zresztą musiałby dmuchać od spodu, przez blat ławki. Drzwi i okna w klasie były zamknięte, nie było przeciągu, nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji. Podzieliłam się swoją obserwacją z dyrekcją
