Ostatni banderowcy w polskich lasach. "Symboliczny koniec"
Ostatni banderowcy w polskich lasach. To symboliczny koniec długiej i krwawej obecności ukraińskiego podziemia w Polsce

Mimo klęski głównych sił niektórzy członkowie UPA ukrywali się w Polsce jeszcze długo. Najdłużej w ukryciu pozostawał Omelan Płeczeń „Czaban”, który w leśnych bunkrach spędził dziewięć lat. Ujawnił się dopiero w czasie amnestii w 1956 r.
Jesienią 1947 r. w lubaczowskich lasach otoczony przez KBW Jarosław Staruch „Stiah”, kierujący strukturami OUN-UPA na zachód od linii Curzona, popełnił w swoim bunkrze samobójstwo, by nie wpaść w ręce komunistów. Był to symboliczny koniec długiej i krwawej obecności ukraińskiego podziemia w Polsce, które – mimo akcji „Wisła” i sowieckiej presji – walczyło zarówno z Polakami, jak i nową władzą komunistyczną.
Jarosław Mychajło Tymotejowycz Staruch urodził się 17 listopada 1910 r. w Słobodzie Złotej, wówczas należącej do monarchii Austro-Węgierskiej, w województwie tarnopolskim. Studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a jednocześnie angażował się w działalność społeczną i narodową – był organizatorem kursów nacjonalistycznych w klubach Proswity, jednej z głównych instytucji ukraińskiego życia kulturalnego.
