OGNIEM NA WPROST. Wojna nie matka, głód nie brach
OGNIEM NA WPROST. Wojna nie matka, głód nie brach. "Moskwa powoli zbliża się do decyzji o końcu wojny"

Od momentu zakończenia wojny na Ukrainie Federacja Moskiewska jest w stanie w pięć lat odbudować swoją armię i być gotowa do najazdu na nasz kraj.
Rozwiały się sny o paradzie w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa i dronowo-rakietowym ataku na Pl. Czerwony. Ukraina zgodziła się na trzydniowy rozejm, by nie wyglądało, że Kijów dążył do eskalacji. Dużą rolę odegrały tu naciski Donalda Trumpa na Zełenskiego, który czuje, że Moskwa powoli zbliża się do decyzji o końcu wojny. Jednak stanowisko prezydenta USA wcale nie musi oznaczać, że tak się stanie. Po raz kolejny Kacap co innego obiecał, a co innego zrobił. Tzw. rozejm trwał trzy doby, a jedyną korzyść odnieśli Ruscy, którzy spokojnie przeprowadzili obchody, na froncie zaś wykorzystali przerwę w walkach do przegrupowania sił i atakowania cichaczem Sił Zbrojnych Ukrainy. Odnotowano 147 starć – poinformował ukraiński Sztab Generalny. Na kierunku pokrowskim obrońcy zatrzymali 28 szturmów rosyjskich wojsk. Na odcinku hulajpolskim doszło do 27 ataków na pozycje ukraińskie i miejscowości w sąsiedztwie. 30 ostrzałów zarejestrowano na kierunkach północno-słobożańskim i kurskim, w tym jeden z użyciem wyrzutni rakiet. Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały natomiast, że w nocy z 9 na 10 maja, podczas obowiązywania ogłoszonego „zawieszenia broni”, Moskal przeprowadził atak z użyciem 27 dronów. Wszystkie bezzałogowce zostały zestrzelone lub stłumione. Nie odnotowano żadnych trafień. Jak widać, nie po raz pierwszy słowem Kacapa można sobie wytrzeć gębę i dopóki bydła nie zagna się z powrotem do obory, będzie kopać i wierzgać kogo i gdzie popadnie.
Na szczęście przed defiladą na plecach Putina pojawiła się gęsia skórka. Takiej bryndzy w Dniu Zwycięstwa nie było od czasu wielkiej parady w 1945 r. Zero czołgów, zero rakiet, zero pojazdów bojowych. A i na trybunach pusto. Jedynym, który dotarł na Pl. Czerwony, był kierownik Serbii, ale oni zawsze darzyli Moskwę chorą miłością. Zabrakło nawet weteranów z II wojny światowej, w otoczeniu których uwielbiał się pokazywać Władimir Władimirowicz. Sorry, pojawił się jeden dziadyga i eta wsio. Zamiast popisów pancernej potęgi puszczono film z manewrów, bo na polu walki nie ma się czym chwalić. Nie trzeba było ukraińskich rakiet i dronów, by popsuć Moskalom defiladę. Jak doda się do tego fakt, że wiosenna kampania Kremla poniosła porażkę, zanim się zaczęła, to z Kacapami rzeczywiście może być coś nie tak. Jako podsumowanie Putin oraz jego rzecznik Pieskow stwierdzili, że wojna ma się ku końcowi. Co to dokładnie znaczy – oczywiście nie wyjaśnili, ale do tej pory nie opowiadali takich rzeczy.
