OGNIEM NA WPROST. Ślepi bez ukradzionych starlinków
OGNIEM NA WPROST. Ślepi bez ukradzionych starlinków. "Firma Muska stworzyła wykaz autoryzowanych terminali i wyłączyła pozostałe"

Według ekspertów mamy do czynienia z faktyczną operacją ukraińską, której celem jest wycięcie i zniszczenie ruskiej 36. Armii.
Gen. Ołeksandr Syrski ( czyżby pomny naszej krytyki?) zakasał rękawy i wziął się do roboty. 6 lutego głównodowodzący SZU zorganizował konferencję prasową i oświadczył, że na zaporoskim odcinku frontu wkrótce sytuacja ulegnie znaczącej zmianie. Po kilku dniach w ruskich kanałach informacyjnych wybuchła panika mówiąca o potężnej kontrofensywie ukraińskiej na całej długości „języka” – od Hulajpola do Aleksandrogrodu. Odbite przez Ukraińców – jak podają Moskale – miejscowości Sosnówka, Dobropole czy Ternuwate w rzeczywistości nigdy nie zostały opanowane przez bojców. Co prawda Dobropole już wydawało się przez nich głęboko oskrzydlone, ale jak się okazuje, nie na tyle, żeby nie dało się tego szybko odkręcić. Choć sami Ukraińcy nałożyli na te działania mocną ochronę informacyjną, sugerując, że chodzi o lokalne wyrównywanie frontu i oczyszczanie zaplecza. Jednak według ekspertów mamy do czynienia z faktyczną operacją ukraińską, której celem jest wycięcie i zniszczenie ruskiej 36. Armii. Stąd uderzenia w rejonie Pryłuk i Werbowego, czyli na liniach styku między 5. a 36. Armią (Pryłuki) oraz 36. a 29. Armią (Werbowe). Działania ukraińskie to dynamiczna obrona uniemożliwiająca Moskalom skoordynowaną ofensywę z kierunku południowego i wschodniego w celu oskrzydlenia Orzechowa i podejścia pod Zaporoże. W zaporoskim kotle czarownic znowu zawrzało.
Co ciekawe, manewr gen. Syrskiego jest ściśle związany z wyłączeniem Starlinka Moskalom tuż przed ich uderzeniem. Tryzuby wyprowadziły szybkie, krótkie kontry, co wpisało się w koncepcję uderzenia wyprzedzającego. Wszyscy zwracają uwagę na to, że Ukraińcy nie dysponują na froncie południowym siłami, żeby rozwinąć dużą operację, a Moskale mają nieruszone odwody. Kontrataki i konieczność ustabilizowania sytuacji mogą jednak wymusić na ruskich użycie odwodów, zanim sami przejdą do ofensywy. Jeżeli celem jest rozbicie 36. Armii, nie bardzo widać to w topografii. W praktyce nie ma tam żadnych miejsc, na których Tryzuby po ich zdobyciu mogłyby oprzeć swoją obronę. Przecież dziwne by było, gdyby 5. i 29. Armia nie skierowała swoich sił, żeby pomóc sąsiadowi. Chyba że gen. Syrskiemu chodzi o zmuszenie do ruchu jednostek 5. i 29. Armii, przez co osłabią inne odcinki i pozbawią się odwodów. Umożliwi to Ukraińcom atak na innych kierunkach, tym razem opierając się na korytach rzek i liniach wzgórz, żeby umożliwić obronę odzyskanych terenów. Jesteśmy zatem zdania, że na razie rzeczywiście mamy do czynienia z lokalnymi działaniami korygującymi linię frontu i poprawiającymi pozycje ukraińskie w przewidywaniu kolejnej ofensywy Kremla wiosną. Czekamy więc, aż sytuacja się rozwinie.
