OGNIEM NA WPROST. Ropuchy w ogniuOGNIEM NA WPROST. Ropuchy w ogniu. "Po potężnym wybuchu w Berdiańsku doszło przy okazji do ich uszkodzenia "

Na froncie nie jest źle. Na odcinku zaporoskim Siły Zbrojne Ukrainy wdarły się do umocnień rosyjskich koło Nowopokropówki.
No i Ukraińcy uderzyli w samo serce kacapskiej Floty Czarnomorskiej – bazę w Sewastopolu.
Innowacja polega na tym, że do tej pory Rosjanie ponosili straty po wyjściu z baz, bądź stojąc na redzie. Teraz oberwały naprawiane w suchych dokach okręty: desantowy Projektu 775 (kod NATO: Ropucha) i okręt podwodny Projektu 636 Warszawianka (kod NATO: Improved Kilo). Uszkodzenia są tak poważne, że można mówić o ich zniszczeniu. Oj, nie mają szczęścia Ropuchy wyprodukowane u nas w stoczni gdańskiej im. Bohaterów Westerplatte. Po potężnym wybuchu w Berdiańsku doszło przy okazji do uszkodzenia dwóch Ropuch. Na jednej z nich, objętej pożarem, śmiertelnie ranny został jej dowódca. Z kolei na początku sierpnia br. uszkodzona eksplozją nawodnego ukraińskiego drona została inna, z wyglądu obrzydliwa żaba, o nazwie Oleniegorskij gorniak, która z dużym przechyłem została doprowadzona przez holowniki do Noworosyjska. Zgodnie z najświeższymi informacjami drugim trafionym celem miał być okręt podwodny Rostów na Donem, czyli jednostka nowszego typu niż Warszawianka. Przypomnijmy, że z tego okrętu Moskale wystrzeliwali rakiety Kalibr, masakrujące ludność cywilną Ukrainy. Uderzenie w główną bazę skompromitowało moskiewską obronę przeciwlotniczą. Z 10 Ropuch na początku inwazji Moskalom zostało 6. Jednak według kremlowskiej propagandy winnym jest nie ukraiński atak, tylko marynarz Niedopałkow, który w Sewastopolu rzucił niedogaszonego peta w okolicach beczek z benzyną, stojących blisko suchego doku. Należy dodać, że Niedopałkow miał brata bliźniaka. Służył on na gwardyjskim krążowniku Moskwa. Okręt ten „puścił bąble” również z powodu zaprószenia ognia od papierosa.
