OGNIEM NA WPROST. Oko za oko, czyli wojna specsłużbOGNIEM NA WPROST. Oko za oko, czyli wojna specsłużb. "W Azerbejdżanie zorganizowano poufne rozmowy niemieckich i moskiewskich przedstawicieli bez udziału Polski"

W lipcu br. stolica Austrii gościła m.in. Tima Barrowa, byłego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii, Markusa Ederera, eksekretarza stanu niemieckiego MSZ oraz Pierre'a Vimonta, byłego francuskiego dyplomatę. Kreml reprezentowali dawni wysocy urzędnicy związani z moskiewską dyplomacją. Celem tego poufnego spotkania było omówienie możliwych warunków przyszłych negocjacji pokojowych mających zakończyć wojnę Rosji przeciwko Ukrainie.
Informację o tym ujawnił Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą. Przedstawiciele rządów i służb dyplomatycznych, mimo że nie pełnią już funkcji państwowych, nadal utrzymują kontakty z decydentami i odgrywają istotną rolę w środowiskach eksperckich. Taka cicha „podgatowka” pod ewentualne zawieszenie broni, a docelowo pokój. Chyba nie trzeba dodawać, iż żadnego z byłych dyplomatów z naszego kraju nie zaproszono. Bo i po co wtajemniczać w poważne sprawy frajerów z Warszawy, którzy w UE mają opinię niezdolnych do niczego popychadeł Berlina i Brukseli? Według ujawnionych informacji wiedeńskie rozmowy nie były odosobnionym wydarzeniem. W ostatnich miesiącach podobne spotkania miały się odbyć także w Baku. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew potwierdził niedawno, że w jego kraju zorganizowano poufne rozmowy byłych niemieckich i moskiewskich przedstawicieli. Rzecz jasna bez udziału Polski. Cytując klasyka – w tym przypadku posła Przemysława Wiplera z Konfederacji – „Rządzą nami debile”.
Zbydlęcenie Moskali nie maleje, a nawet osiąga wyższy poziom. W Chersoniu kremlewscy droniarze urządzili sobie polowanie na mężczyznę sprzedającego warzywa ze swojego busa. Cywil starał się uciec polującemu na niego bezzałogowcowi FPV, ale ten w końcu go dopadł, a mężczyzna został ranny w eksplozji. Ruski chwali się na Telegramie, jak załatwił Bogu ducha winnego sprzedawcę warzyw. Ale FSB nie pozostaje w tyle, opracowując obrzydliwy plan zabicia dużo większej liczby ludzi. Plan wywiadu Kremla mieli zrealizować zwerbowani za kasę zdrajcy. Kacapskie służby planowali zaangażować ich w przygotowania próby zabicia ukraińskich żołnierzy podczas „charytatywnego” eventu. Plan zakładał zwabienie wojskowych na „imprezę tematyczną”. W tym celu agenci wynajęli dom poza miastem i zamieścili zaproszenia na wydarzenie na kilku lokalnych kanałach Telegramu. Do udziału w przyjęciu miało się zgodzić kilkadziesiąt osób. Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy większość z nich stanowili przedstawiciele SZU. Podczas imprezy agenci mieli dodawać do napojów substancje, których spożycie miało prowadzić do śmierci. Zadania zlecone przez rosyjskie służby na tym się jednak nie kończyły. Agenci mieli również otrzymać polecenie wykonania potężnej bomby z materiałem wybuchowym o masie 10 kg. Ukraińskie specsłużby zatrzymały jednego z podejrzanych, gdy ten miał przenosić w plecaku improwizowany ładunek wybuchowy. Drugą agentkę, mieszkankę obwodu charkowskiego, zatrzymano w wynajętym domu. Według SBU kobieta miała tam syntetyzować składniki bomby. Warto przytoczyć słowa Laokoona z „Eneidy” Wergiliusza: „Obawiam się Greków, nawet gdy niosą dary”.
