OGNIEM NA WPROST. Jak z „Mad Maksa”
OGNIEM NA WPROST. Jak z „Mad Maksa”. Chiny potrzebują wojny, bo angażuje siły zachodu, potrzebują wojny do upadku Rosji

Likwidacja mężczyzn w Kacapii postępuje w takim tempie, że już teraz na Dalekim Wschodzie są wsie, gdzie nie ma żadnego faceta poza starcami i małymi chłopcami.
Donald Trump wyruszył w podróż po Dalekim Wschodzie, której ukoronowaniem było spotkanie z Xi Jinpingiem, czyli chanem- cesarzem Imperium Chińsko- -Mongolskiego w budowie (Chiny pod rządami Xi idą drogą nie tradycyjnego cesarstwa Chin, a właśnie Wielkiej Ordy, której nominalny przywódca Kubilaj-chan był jednocześnie pierwszym cesarzem Chin z dynastii Yuan – formalnie Chiny panowały wtedy nad obszarem od Pacyfiku do granic Polski). W czasie spotkania „poruszono kwestię wojny na Ukrainie” i w zasadzie to koniec. Chiny bowiem potrzebują tej wojny, bo angażuje ona siły i środki Zachodu w Europie, a Pacyfik zostaje na dalszym planie. Potrzebują tej wojny także do upadku Rosji, bo zamierzają w pierwszej kolejności pożywić się nią i jej zasobami. Szczególnie że likwidacja mężczyzn w Kacapii postępuje w takim tempie, że już teraz na Dalekim Wschodzie są wsie, gdzie nie ma żadnego faceta poza starcami i małymi chłopcami. Jest za to pełno samotnych kobiet. Kto się nimi „opiekuje”? Zgadliście! Chińczycy, którzy jadą do Rosji i nawet przyjmują prawosławie, żeby ożenić się z tamtejszymi kobietami. Z punktu widzenia chińskiego prawa ich dzieci będą Chińczykami. I tak Pekin rozwiązuje dwa problemy. Po pierwsze, pokojowo, ale szybko kolonizuje Federację Moskiewską. Po drugie, pozbywa się nadmiaru mężczyzn w swoim kraju i wyrównuje proporcje damsko-męskie wywołane polityką jednego dziecka. A dodatkowo tworzy piątą kolumnę w Rosji, która we właściwym czasie przejmie całe połacie tego kraju. Ruski mir nie jest bowiem dla Chińczyków żadną ofertą, za to chińska kultura jest bardzo atrakcyjna dla wielu obywateli Rosji, nie tylko azjatyckiego pochodzenia. Wraca temat granicy polsko- -chińskiej na Uralu.
W szturmowanym przez Moskali Pokrowsku – problem. Mgła. Spowodowało to, że małe drony – kwadrokoptery – szaleją, a operatorzy nie są w stanie niszczyć nacierających bojców. Pod osłoną mgły pchnięto kolumnę żołnierzy na motocyklach i technicalach (cywilnych autach zaadaptowanych do walk), by zasilili ruskie zgrupowanie w Pokrowsku. Pod osłoną mgły Kacap uderza także na zaporoskie Hulajpole. Bitwa pod miastem nabiera charakteru niebezpiecznego dla obrońców. Głównodowodzący ze strony Kijowa gen. Syrski bardzo wiele ryzykuje, wciąż pozostawiając część sił pod Myrnohradem. Moskale kontrolują ponad 80 proc. Pokrowska i przecięli strategiczną drogę zaopatrzenia M-30. Według analiz Defence24 „kluczowe w obronie były dwie flanki – północna (właśnie Myrnohrad) i południowa (Pokrowsk). Ukraińcy na południu zaczęli przegrywać, gdy na północy wciąż skutecznie się bronią. Problem w tym, że teraz są zgniatani z dwóch stron”. W sieci pojawiły się filmy, na których Moskale, prąc przez mgłę, wdzierają się do Pokrowska. Wyglądają jak banda talibów – rozklekotane cywilne samochody i chmary motocykli. Na nagraniu widać charakterystyczne klatki antydronowe na technicalu, a jedną z ład przerobiono na samochód bojowy ze stanowiskiem dla karabinu maszynowego. Sceny jak z „Mad Maksa”, ale skoro jest to skuteczne, to czemu nie?
