OGNIEM NA WPROST. Jak Ukraińcy Ruska robią w pęcherz
OGNIEM NA WPROST. Jak Ukraińcy Ruska robią w pęcherz. Projekt Armii Duchów z czasów lądowania aliantów w Normandii

Tryzubom stosunkowo często udaje się robić Rosjan w konia, a w zasadzie w balona, żeby nie powiedzieć w pęcherz.
Front pod Kreminną to jedno z pięciu miejsc, gdzie armia Moskali permanentnie atakuje. Jak na razie z niewielkim skutkiem.
Żeby przełamać linie Ukraińców, Ruski w drugiej połowie lutego rzucił do natarcia kompanię czołgów (ok. 15) wspartych 10 bojowymi wozami piechoty. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jakiś kretyn w ich dowództwie pchnął całe te zgrupowanie przez las. Gorzej niż w lesie dla czołgu może być tylko na bagnie. Tryzuby zakasały rękawy, splunęli w garście i ruszyli powalczyć. W trymiga posłali całą formację na złom, a towarzystwo na łono Abrahama, przesuwając linie swoich wojsk o 1,5 do 2 km w głąb kacapskich pozycji. Zniszczyli także dumę 59. Lublińskiego Pułku Czołgów Gwardii dwa tanki T-90 uznawane przez propagandystów Kremla za najlepsze z całej seryjnej produkcji. Wojenna rzeczywistość brutalnie zweryfikowała ten superczołg. Według niezależnego portalu holenderskiego oryxspioenkop.com, który podaje tylko udowodnione zdjęciami satelitarnymi i tradycyjnymi straty obu stron, Moskal stracił już 56 sztuk T-90 na w sumie 1781 wyeliminowanych. Ten pancerny bubel, którego historia konstrukcji sięga jeszcze czasów zimnej wojny, można obejrzeć na fotkach z frontu tylko w wersji rozwalonej na kawałki. T-90 jest powinowatym T-72, czyli pochodzi z dwóch rodzin, które przez powinowactwo mają jedną wspólną cechę. Obie są, jak mawiają nasi czołgiści, patologiczne.
