Od Parkera do Astaire'aOd Parkera do Astaire'a. "Dekadę temu Tom Holland wpadł w pajęczą sieć i do dziś świetnie sobie w niej radzi"

Dekadę temu Tom Holland wpadł w pajęczą sieć i do dziś świetnie sobie w niej radzi. Dla kinomanów jest głównie Spider-Manem. U Nolana – Telemachem. Za chwilę – ekranowym Fredem Astaire'em. A poza tym od niedawna mężem Zendai.
Jest Brytyjczykiem, co pewnie ma znaczenie przy okazji jego najnowszych relacji z Christopherem Nolanem i, co ciekawe, także Erlingiem Haalandem. W megaprodukcji, za którą stoi urodzony w Anglii reżyser, zagrał syna Odysa. W postać bogini Ateny wcieliła się Zendaya, megagwiazda hollywoodzkiego show-biznesu i od niedawna żona Hollanda, a wcześniej jego filmowa dziewczyna (w kolejnych częściach „Spider-Mana”).
Lekcja humoru
Aktor od dawna wydaje się mieć zdrowy dystans – zarówno do medialnego statusu Zendai, ich wspólnego wizerunku oraz własnej pozycji zawodowej. Mimo wszystko chyba zaskoczyła go reakcja (czy raczej jej brak) znanego norweskiego piłkarza. Ekranowy Spider-Man zapewne liczył na to, że zostanie potraktowany w specjalny sposób. Tymczasem elektroniczna wiadomość, jaką wysłał do Erlinga Haalanda po czerwcowym weekendzie Formuły 1 w Monako (gdzie zauważył go na trybunach) pozostała bez echa. Hollywodzki gwiazdor obrócił sytuację w żart: „To dokładnie taki rodzaj lekcji pokory, jakiej aktorzy bardzo potrzebują. Myślisz sobie: ”Napiszę do niego, zabiorę go na kolację„. I żadnej odpowiedzi” – mówił w wywiadzie telewizyjnym. Dodawał, że po wyeliminowaniu Norwegii przez Anglię w ćwierćfinale piłkarskich mistrzostw świata uznał, że szanse na wspólny posiłek definitywnie przepadły.
