Obywatelu, Tusk cię nie obroni! Pierwszy komunikat pojawił się o 7.14Obywatelu, Tusk cię nie obroni! "Wartość życia 48 mieszkańców wsi Tarnawa-Kolonia okazała się zerowa"

W Tarnawie-Kolonii, lubelskiej wsi, obok której spadła ruska rakieta, mieszka (według danych z 2021 r.) 48 osób. Niewiele, prawda? Gdyby byli wówczas np. w kościele, a rakieta uderzyłaby w ten budynek, a nie w pole, zginęliby wszyscy. Lej po ładunku wybuchowym o średnicy 10 m świadczy o tym, że siła wybuchu była wystarczająca, by dokonać takiej masakry.
Tym razem problem rozwiązał się sam, bo rakieta, której na spotkanie wysłano F-16, po prostu zniknęła z radarów. Spadła na pole.
Warto prześledzić to dokładnie, bo kompromitacja państwa, której byliśmy świadkami, okazała się bardziej niż bolesna. „Lecący w kierunku zachodnim” obiekt wykryto w polskiej przestrzeni powietrznej o 3.40. Uderzenie w ziemię nastąpiło o 3.46. Przejmujący dźwięk syren alarmowych rozległ się w samym Lublinie i w gminach na południe od miasta o 3.50. Ale spokojnie, to dopiero początek komunikacyjnej katastrofy.
Rząd Tuska, Kierwińskiego i Kosiniaka-Kamysza jakiś czas temu zafundował nam (za nasze pieniądze, bardzo grube) „podręcznik bezpieczeństwa”, w którym jak byk stoi, by w momencie zagrożenia włączyć radio i czekać na komunikaty. Syreny całkiem regulaminowo obudziły więc tysiące ludzi, a komunikatu nie było. Ani przez radio, ani przez SMS od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (w końcu to nie burza z piorunami czy upał), ani przez aplikację mObywatel (bo pomysł sprzed roku posłów Janusza Cieszyńskiego i Michała Dworczyka, by stworzyć mAlert, nie został podchwycony przez rządzących). Pierwszy komunikat pojawił się o 7.14. Gdyby Rosjanie naprawdę chcieli zaatakować, to do tego czasu na powierzchni ziemi nie byłoby już nie tylko Tarnawy-Kolonii, lecz być może także Lublina. Wiem, to czarny scenariusz, ale żaden z członków rządu Tuska nie zadbał o to, by go rozjaśnić. Żaden.
