Niemiecka kampania w polskich wyborachNiemiecka kampania w polskich wyborach. "Kto wygra w Polsce jest dla Berlina ważniejsze niż to, kto będzie burmistrzem stolicy"

Polskie wybory są częścią polityki Berlina. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Niemcy robią wszystko, by władzę straciła Zjednoczona Prawica.
Żaden kraj nie jest tak zainteresowany wynikami wyborów w Polsce jak Niemcy. Nie chodzi o życzenie zwycięstwa krewniakom politycznym i sojusznikom unijnym. Niemieckie zaangażowanie w słowach i czynach daleko wykracza poza standardy demokracji, przyzwoitości i relacji pomiędzy życzliwymi sąsiadami. Jest wrogie i bezwstydne.
Zaangażowanie to widać po butnej retoryce szefa Europejskiej Partii Ludowej Manfreda Webera, który mówi o PiS jak o wrogu, przed którym trzeba położyć „zaporę ogniową”. Widać po zakłamanych publikacjach w mediach, w których podważana jest choćby idea referendum w Polsce. Ingerencję poznajemy po działaniach instytucji unijnych – po tym, jak nikczemny koncept wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego, Niemki Katariny Barley, by „zagłodzić finansowo Polskę” realizuje, blokując pożyczki KPO inna Niemka – szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
