Niegrzeczni mnisi. Zdradzili swoje powołanieNiegrzeczni mnisi. Zdradzili powołanie, dali się szantażować i okraść na 385 mln bahtów (12 mln dol.)

Rząd obiecuje przywrócić zaufanie publiczne do religii poprzez szeroko zakrojone śledztwo policyjne w tej sprawie.
Buddyzm therawada jest dominującą religią w Tajlandii. Praktykuje go zdecydowana większość Tajów, a mnisi są niezwykle szanowani. Oczekuje się od nich, że będą pielęgnować tradycje celibatu i powstrzymywać się od ziemskich pragnień. Jednak buddyzm pojmowany jako instytucja jest w ostatnich latach coraz częściej nękany zarzutami o przestępstwa seksualne i handel narkotykami.
Niedawno wybuchł kolejny głośny skandal na tym tle. Zaczęło się od zaginięcia Phra Thepa Wachirapamoka – mnicha posługującego w jednym z najważniejszych klasztorów w Bangkoku. Śledztwo w tej sprawie doprowadziło do kobiety ukrywającej się pod pseudonimem Wilawan Emsawat. Okazało się, że od lat utrzymywała ona intymne relacje zarówno z zaginionym mnichem, jak i z jego kilkoma współtowarzyszami. Kiedy na początku lipca śledczy przeszukali dom kobiety, skonfiskowali w nim m.in. należące do niej telefony, na których znaleźli ponad 80 tys. zdjęć i filmów, którymi szantażowała mnichów i wyciągała od nich pieniądze. W grę wchodzą gigantyczne kwoty. Ustalono, że w ciągu ostatnich trzech lat wyłudziła ok. 385 mln bahtów (niemal 12 mln dol.), których większość przepuściła w internetowych kasynach gry. Postawiono jej kilka zarzutów, w tym wymuszenia, prania brudnych pieniędzy i przyjmowania skradzionych towarów w formie prezentów.
