Nie wyganiajmy polskich pacjentów za granicę
Nie wyganiajmy polskich pacjentów za granicę. Terapia eksperymentalna jest możliwa, gdy wyczerpią się inne znane formy...

Zastosowanie komórek macierzystych może pomóc w bardzo wielu różnych przypadłościach, schorzeniach i dysfunkcjach.
Czy Polacy stracą możliwość wykorzystywania w terapii komórek macierzystych? Czy przybierająca na sile dziwna nagonka na ośrodki realizujące takie terapie w Polsce wygoni pacjentów za granicę? Dlaczego zamiast wspierać rozwój tego rodzaju leczenia, w środowisku medycznym pojawiają się głosy starające przedstawić je w jak najgorszym świetle?
Oliwia ma dziś osiem lat i chodzi do szkoły podstawowej, mimo że uszkodzony nerw wzrokowy powoduje poważne zaburzenie wzroku. Jednak to, że dziewczynka w ogóle dostała szansę na normalną edukację, to zasługa jej mamy, pani Marty Podwapińskiej, która zdobyła wiedzę, jak pomóc swojej córce w trudnej chorobie. Oliwia urodziła z malformacją żyły Galena, czyli z nieprawidłowościami w obrębie naczyń mózgowych. Po roku poszukiwania udało się znaleźć lekarza w Niemczech, który podjął się leczenia Oliwii metodą embolizacji, czyli cewnikowania uszkodzonych naczyń. Po zabiegu dziewczynka, zamiast wrócić z Niemiec zdrowsza, przyjechała praktycznie bezwładna, nie poruszała nawet źrenicami, trzęsła się i była bardzo niestabilna. Okazało się, że podczas zabiegu doszło do udaru. Zastosowano kolejną embolizację, która tym razem przebiegła o tyle prawidłowo, że jedyną „pamiątką” po zabiegu była padaczka. Wówczas do akcji znów wkroczyła pani Marta.
