Nasz trójkąt bezpieczeństwa. Polska–Ukraina–Białoruś
Nasz trójkąt bezpieczeństwa. Jeśli pozostawimy Białoruś w rękach Putina, to nie będziemy bezpieczni jeszcze przez długie lata

Kluczowa dla naszego bezpieczeństwa jest też Białoruś, o czym zdajemy się zapominać.
Jeśli elementem rosyjskiego planu zwycięstwa jest inkorporacja Białorusi lub osadzenie w Mińsku polityka całkowicie bezwolnego, to trzeba zadać pytanie: jak tego rodzaju rozwój wydarzeń wpłynie na stabilność Europy Środkowej? Wtedy nawet jeśli Ukrainie uda się wygrać wojnę, Rosja nadal będzie groźna.
Siergiej Naryszkin, szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego, mówi w rozmowie dla RIA-Nowosti, że Polska ma zamiar anektować część zachodniej Ukrainy. W świetle jego wypowiedzi przygotowywane są nawet referenda w obwodach lwowskim, iwanofrankiwskim i tarnopolskim, które chcielibyśmy rzekomo połknąć. To nie pierwszy raz, kiedy wysoki rangą rosyjski polityk wypowiada poważnie oczywiste banialuki i zmyślenia. Przedstawiciele administracji Zełenskiego wyśmiali te urojenia. Podobnie zresztą jak tezy Ramzana Kadyrowa o tysiącach polskich najemników walczących po stronie Kijowa, którzy dla niepoznaki przebrani są w mundury sił zbrojnych Ukrainy. Tak nawiasem mówiąc, rosyjska propaganda nie troszczy się o spójność swojego przekazu, bo równolegle w mediach oficjalnych eksploatowana jest teza, że Polacy mają już dość pomagania sąsiedniemu państwu, incydent w Przewodowie doprowadził do ochłodzenia relacji, nasi najemnicy, którzy tysiącami zasilili ukraińskie siły zbrojne, zbuntowali się i nie chcą być traktowani jak mięso armatnie, a na dodatek społeczeństwo polskie, o czym nie wiedziałem, oburzone jest wystąpieniem Ołeny Zełenskiej w Izbie Gmin, bo nie dość gorliwie przepraszała nas tam za ukraińskie winy.
