Montując panele, rujnujesz gospodarkęMontując panele, rujnujesz gospodarkę. Bo bez tego ta „ekologiczna” impreza by się nikomu nie opłaciła

Pozyskiwanie energii z paneli słonecznych oznacza koszt przewyższający zysk z prądu. Parafie zarobią, oszczędzą, ale to nie będą pieniądze znikąd.
Kiedy przyszedłem – jako student polonistyki – na praktyki w „Życiu Warszawy”, szefem działu miejskiego był Marek Przybylik, kultowy autor felietonów pt. „Dzień targowy”.
Pan Marek był nie tylko błyskotliwy i bardzo inteligentny (nie wiem, jak to możliwe, że skończył w „Szkle kontaktowym”, ze swoim umysłem nie zasługiwał na tak marny los), lecz potrafił rozpoznać talenty i beztalencia – pewnie dlatego czekałem długie tygodnie na debiut na stronach miejskich „Życia”. Odrzucał moje kolejne teksty i pomógł dopiero mój genialny pomysł – aby napisać materiał razem z moim przyjacielem Tomkiem Sobieckim, który barierę odrzucenia już przezwyciężył. Wycinek – na różowym papierze, bo białego brakowało – mam do dziś. Tekścik był o miejskich szaletach. Nadtytuł „Pecunia non olet”, tytuł główny „Siusiając rujnujesz stolicę”. Opowiadał o tym, że każde skorzystanie z miejskiego kibla jest kosztowne dla Warszawy, bo obciąża jej budżet.
