Melodramat wszech czasów, czyli „Zagraj to jeszcze raz, Sam”Melodramat wszech czasów, czyli „Zagraj to jeszcze raz, Sam”. "„Casablanca” jest dziełem... nietykalnym

Filmowa Ilsa Lund przybyła do Casablanki ze swoim mężem Victorem Laszlo – tak według hollywoodzkich scenarzystów mógł nazywać się słynny... czechosłowacki przywódca ruchu oporu.
„Casablanca” – ten tytuł zna każdy. Nawet jeśli nie obejrzał filmu Michaela Curtiza, kojarzy pojedyncze kadry, parę głównych aktorów – Ingrid Bergman i Humphreya Bogarta, słyszał choć raz piosenkę „As Time Goes By” lub któryś z żyjących własnym życiem cytatów. 80 lat od wejścia do kin „Casablanca” to dla jednych arcydzieło, dla innych kultowy klasyk albo intrygujący fenomen.
Można też na „Casablancę” spojrzeć inaczej: banalna fabuła, aktorzy z łapanki, niedobrana fizycznie główna para, falstart z premierą… Właściwie ten film nie miał prawa odnieść tak gigantycznego sukcesu, a jednak od ośmiu dekad widzowie powtarzają jak mantrę nieistniejący cytat: „Zagraj to jeszcze raz, Sam”.
