Medialni intelektualiści. Nie tylko dyplom
Medialni intelektualiści. Nie każdy profesor jest profesorem, nie każdy pisarz jest intelektualistą

I nie każdy inteligent to szumowina z dyplomem, nie każdy intelektualista to klakier „Wyborczej” i nie każdy profesor to karierowicz.
Media doniosły o petycji czy apelu skierowanym do opozycji, podpisanym przez cztery i pół setki osób. Apelujący żarliwie proszą o zjednoczenie opozycji w najbliższych wyborach i przegonienie pisiorów od władzy. Czyli Braun ma się przytulać z Czarzastym, Jachira z Winnickim, a Schetyna z Korwinem.
I tak do siebie przytuleni mają wrzucać kartki do urn, gdy przyjdzie na to czas. Tego właśnie oczekują sygnatariusze wspomnianego apelu. Apel jak apel, nihil novi. To dobre prawo demokracji zarówno tych rozwiniętych, jak i niedorozwiniętych. I nie byłoby nad czym deliberować, gdyby nie fakt, że nazwano to w mediach apelem intelektualistów. To rzecz jasna wzmogło moją czujność i postanowiłem sprawdzić, kim są owi intelektualiści. W miarę jak czytałem kolejne nazwiska, moje rozbawienie rosło od zwykłego uśmiechu po głośny śmiech z tarzaniem się po podłodze włącznie. Przy okazji dowiedziałem się, jak mało wiem o własnym kraju i jego elitach.
