Mała Ameryka w Davos. "W tym roku imprezę skradli Amerykanie"
Mała Ameryka w Davos. "W tym roku imprezę skradli Amerykanie, którzy zarządzili wielki konserwatywny odwrót"

Europejczycy nadal kupują rosyjską energię, nadal kupują produkty rafinowane z Rosji, a jednocześnie pouczają świat i mówią o moralności. Nasi europejscy sojusznicy, którzy udają cnotę, odmówili embarga na rosyjską ropę, bo chcieli podpisać wielki deal handlowy z Indiami. To głupota.
Przez lata Światowe Forum Ekonomiczne w Davos było wydarzeniem, podczas którego ustalano – czy raczej knuto – jak nieść ludom świata oświecenie i postęp. W tym roku imprezę skradli Amerykanie, którzy zarządzili wielki konserwatywny odwrót.
O forum (WEF) w szwajcarskim kurorcie krąży opinia, że to impreza, na której miliarderzy mówią milionerom, jak mają żyć zwykli ludzie. Od 55 lat co roku w styczniu do alpejskiego miasta zlatywali się władcy i właściciele świata, by projektować życie mieszkańców globu. W melanżu największych sił politycznych i największych pieniędzy kreślony był – jak u inżyniera – projekt dla całego świata. Zarządzano, jak zbawić ludzkość w życiu doczesnym i ocalić planetę. To zawsze było także miejsce, w którym rodziły się i sprawdzały teorie spiskowe. Jeśli więc gdzieś z czeluści gabinetów eurokracji wychynął obłąkańczy pomysł – w który początkowo nikt nie wierzył – by zrezygnować z hodowli zwierząt i żywić poddanych robactwem i sztucznym jedzeniem, to można go było przedstawić w Davos.
