Król Iraku na niepewne czasyKról Iraku na niepewne czasy. Ten alians dwóch przywódców sam w sobie stanowi kuriozum w islamskiej polityce

Minęły dwa miesiące tego impasu, kiedy Muktada ogłosił teraz nie tylko swoje ostateczne wycofanie się z polityki...
Rządy Muktady as-Sadra, który kiedyś zbrojnie walczył z wojskiem amerykańskim i polskim, to chyba najlepsza rzecz, jaka mogłaby się dziś przydarzyć zarówno Irakowi, jak i Ameryce i jej sojusznikom.
Muktada as-Sadr to postać, która wpisała się także w najnowszą historię Polski, a w każdym razie Wojska Polskiego. W kwietniu 2004 r., podczas drugiej wojny w Zatoce Perskiej, to właśnie stworzona przez niego milicja – Armia Mahdiego, wspierana przez tysiące szyickich pielgrzymów, przybywających właśnie do ich świętego miasta Karbali, zaatakowała ratusz miejski, będący siedzibą ówczesnych władz okupacyjnych. Przez cztery dni ratusz był straceńczo broniony przez polskich i bułgarskich żołnierzy, którym czwartego dnia udało się doczekać odsieczy polskich komandosów. Muktada przegrał tamtą bitwę, której tłem były obchody męczeńskiej śmierci świętego imama Alego, poległego w boju z heretyckim – według szyitów – kalifatem Umajjadów. Na kanwie tej niezwykłej „kolonialnej” bitwy Wojska Polskiego z szyitami parę lat temu niezły film nakręcił Krzysztof Łukaszewicz. Na ile mnie pamięć nie myli, postać Muktady w filmie nie występuje, ale to on przecież był politycznym spiritus movens ówczesnych wydarzeń. W każdym razie od tamtego czasu polityczna rola Muktady as-Sadra w Iraku urosła tak bardzo, że telewizja Al-Dżazira mianowała go nawet „królem Iraku na niepewne czasy”. A do grobu Alego w Karbali przybywają wiosną już nie tysiące, ale miliony szyickich zwolenników Muktady.
