Kredyt zaufania dla prezydenta. "Zdobył aż 41 proc. głosów"
Kredyt zaufania dla prezydenta. "Partia prezydenta odniosła wyraźne zwycięstwo, zdobywając 41 proc. głosów"

W niecały rok od objęcia rządów prezydent uporał się z deficytem budżetowym, redukując go z 5 proc. PKB do zera. Zmniejszył wydatki publiczne o 30 proc., likwidując m.in. 10 z 18 ministerstw. Rozwiązał instytucje państwowe zajmujące się rozdawaniem dotacji organizacjom zaprzyjaźnionym z lewicowymi politykami. Doprowadził do deregulacji wielu rynków i zreorganizował system importu. Przywrócił niezależność banku centralnego. Zdusił inflację z 13 do 2 proc. miesięcznie. Gdy obejmował rządy, PKB kurczyło się o 1,6 proc. rocznie, teraz wzrosło o 7 proc. W tym czasie wskaźnik ubóstwa spadł z 42 do 31 proc.
W Argentynie odbyły się śródokresowe wybory parlamentarne, które były swoistym plebiscytem w sprawie Javiera Mileia. Wspomniany polityk został prezydentem w 2023 r. i od razu rozpoczął radykalne reformy wolnorynkowe. Obywatele wybrali go, ponieważ prowadzona przez 80 lat etatystyczna polityka peronistów doprowadziła kraj do zapaści ekonomicznej. Milei nie posiadał jednak wystarczającego poparcia w parlamencie, bo jego partia miała w Izbie Deputowanych 15 proc. mandatów, a w Senacie jedynie 10 proc. Swój program mogła realizować głównie dzięki sojuszowi z ugrupowaniami prawicowymi. Obecne wybory miały odpowiedzieć, czy Argentyńczycy przedłużają głowie państwa kredyt zaufania.
Większość światowych mediów wieszczyła klęskę Mileia. Miał mu zaszkodzić skandal związany z promocją przez niego kryptowalut, które straciły na wartości, a także podejrzenia o korupcję jego siostry Kariny, pełniącej funkcję doradcy prezydenta. Mimo to partia prezydenta odniosła wyraźne zwycięstwo, zdobywając 41 proc. głosów. Dlaczego?
