Komu pomoże film Agnieszki Holland?
Komu pomoże film Agnieszki Holland? W tym roku próbowano już połączyć Jana Pawła II z pedofilią, teraz robi się z nas nazistów

Czy salon III RP znowu przestrzelił?
Zarzekała się, że kręci film nie na potrzeby kampanii wyborczej, a tymczasem jego premiera odbędzie się trzy tygodnie przed wyborami. Projekt był realizowany w dziwnej konspiracji, a dziś Agnieszka Holland przyznaje, że „Zielona granica” może stać się wymówką dla opozycji, gdy ta… znowu przegra wybory.
Na początku kwietnia Cezary Gmyz z TVP Info ujawnił, że kręcony w sekrecie film Agnieszki Holland o nielegalnych imigrantach na polsko-białoruskiej granicy będzie miał premierę przed wyborami. Reżyser wyśmiała tę informację, mówiąc w wywiadzie dla portalu Onet, że „prawicowe media piszą różne niestworzone rzeczy”. Tygodnik „Sieci” już wówczas zbadał tę sprawę i w tekście Marka Pyzy i Marcina Wikły ujawnił wiele informacji na temat nowego dzieła reżyserki: że jest finansowane przez instytucje zagraniczne (związane np. z Komisją Europejską, jak Euroimages), że twórcy podpisali specjalne klauzule poufności i że niektóre sceny kręcono pod Konstancinem, w wielkiej tajemnicy, instalując tam drut kolczasty. Dziennikarze przeanalizowali także poglądy aktorów oraz autorów scenariusza i z tego łatwo przyszło sformułować wnioski, że film będzie zawzięcie polityczny i antyrządowy.
