Kłamstwo w pełnej podaży. Wielkim kłamstwem są te narracje
Kłamstwo w pełnej podaży. "To, co powiedziano czy pokazano, lecz także to, co przemilczano i ukryto".

Kłamstwo demoralizuje kłamcę. Degeneruje jego ego i postawę moralną. Ale kłamstwo degeneruje też okłamywanego, bo traci on zaufanie do otoczenia.
Bodaj żadne pojęcie nie zdewaluowało się tak jak prawda. Doszliśmy do punktu, w którym kłamie się bezczelnie i patrząc prosto w oczy, przekonując, że mówi się prawdę. Prawda bywa niewygodna, niepolityczna, a jeszcze częściej niezgodna z jakąś „prawdą czasu”. Było to doskonale widać w przemówieniu Donalda Tuska, który po wysłuchaniu głosu prezydenta zachowywał się tak histerycznie jak diabeł, na którego spadły krople wody święconej. W swoim kontrprzemówieniu Tusk nie używał konkretów. Rzucał emocjami, z trudem panował nad głosem, a analiza tego, co powiedział pokazała, że była to czysta i beztreściowa, ale za to bardzo emocjonalna narracja. Pustosłowie i wielkie merytoryczne nic.
Kłamstwem wcielonym w czyn są mieszkaniowo-skarbowe kombinacje Myrchów. Dodatkowo jeszcze rzuca na nie cień wyjątkowy tupet i cynizm. Jak znam życie, jedyną karą będzie zaprzestanie wypłacania im dodatku mieszkaniowego przysługującego posłom. Ciekawa kara. To tak, jakby zabronić złodziejowi za karę kraść. O zwrocie niesłusznie zagarniętych kwot nikt nie wspomina. Dodatkowo koniecznie trzeba zauważyć, że dochody posłów z racji sprawowanej funkcji (a do tego jeszcze wypłaty za zasiadanie w komisjach, zespołach, prowadzenie biura itp.) są o dwa nieba wyższe niż dochody przeciętnego ojca polskiej rodziny. Sądzę, że przypadek spółki Gajewska & Myrcha to tylko wierzchołek góry lodowej. Ciekawym, czy odbędzie się jakiś audyt ujawniający prawdziwą skalę tego parlamentarnego oszustwa.
