Jeśli spumante, to tylko w Prosecco!Jeśli spumante, to tylko w Prosecco! Każdy chce tu „być prosecco” i mieć prosecco

Graziano ze swoim prosecco odniósł ogromny sukces, o czym donoszą włoskie i zagraniczne media.
Gdy rano wchodzisz do ogromnej designerskiej winiarni i widzisz właściciela winnicy sączącego prosecco z sąsiadem, myślisz sobie: „Ten to ma życie!”. Ale winiarz musiał ciężko zapracować na swój luksus, o czym świadczą setki nagród i publikacji zdobiących ściany niezwykłej Cantina Merotto w sercu Prosecco.
Upalne, senne przedpołudnie niedaleko Treviso w Wenecji Euganejskiej nie zwiastuje wielkich przygód. Jedziemy przez wsie otoczone stromymi zboczami, a winnice wiją się po okolicznych wzgórzach po horyzont. Wygląda to sielsko i romantycznie, ale niech pozory was nie mylą. To kraina wielkiego biznesu i dużych pieniędzy. Każdy chce tu „być prosecco” i mieć prosecco. Czasem tylko wąska miedza przesądza o tym, czy twoja winnica jest szlachetna, czy nie. Jeśli nie znalazła się w granicach Conegliano–Valdobbiadene, czyli dwóch słynnych gmin, nie będziesz mógł produkować i sprzedawać Prosecco Superiore DOCG i tyle. Marka Prosecco, czyli krainy włoskiego wina musującego (spumante, frizzante), jest dziś niemal tak silna jak Szampanii. Rocznie powstaje ponad 300 mln butelek wina pod tą nazwą, z czego większość trafia na eksport. I to widać po inwestycjach zamożnych winiarzy. Jedni dziedziczą pałace i dwory z winnicami, inni budują nowoczesne kantyny, nie szczędząc pieniędzy na architektów i szlachetne materiały.
