Jak Krawiec ceny kraje..., by Tusk był zadowolony
Jak Krawiec ceny kraje..., by Tusk był zadowolony. Co zrobią z naszym dobrem narodowym?

Czy to pierwsze przymiarki do prywatyzacji najcenniejszej polskiej firmy?
Alarmy niemal codziennie wszczynane przez dyrektora ds. sprzedaży detalicznej na stacjach w sprawie nieuzasadnionych ekonomicznie i szkodliwych dla spółki działań przynoszących jej wielomilionowe straty oraz brak jakichkolwiek sensownych procedur regulujących proces ustalania cen paliw – tak przedstawiały się działania ORLENU za prezesury Jacka Krawca w czasie kampanii wyborczej do parlamentu w 2011 r.
W 2011 r. pod hasłami: „Nie róbmy polityki, budujmy…” Donald Tusk poprowadził PO do drugiej kadencji za sterami Polski. Zorganizowane 9 października wybory poprzedził długi okres wyjątkowej promocji cenowej na stacjach ORLENU. Dziś już wiadomo, że sztuczne utrzymywanie cen paliw kosztowało spółkę kilkaset milionów zł, a polityka ta realizowana była na polecenie samego prezesa ORLENU Jacka Krawca. Ówczesny dyrektor wykonawczy ds. sprzedaży detalicznej Marek Podstawa wielokrotnie w swoich e-mailach prosił o zgodę na podwyżkę cen paliw, lecz bezskutecznie. Swoje prośby adresował bezpośrednio do Grażyny Piotrowskiej- Oliwy, która w zarządzie PKN ORLEN odpowiadała za sprzedaż, załączając w kopii wiadomości samego Jacka Krawca. Odpowiedź przed wyborami zawsze była jednak taka sama – na podwyżki nie ma zgody. Z powodu tej polityki największe straty ORLEN ponosił 6–28 września 2011 r., a najwięcej tracił na sprzedaży benzyny E95. Np. 12 września każdy sprzedany na stacjach ORLEN litr tego paliwa wiązał się ze stratą 8 gr!
