Hipokryzja. "Przedstawić się jako ofiara"Hipokryzja. Ponowne dojście do władzy elektoratu Tuska stało się możliwe dzięki dokoptowaniu pseudoelit postkomunistycznych, lewicowo-liberalnych i ludzi wątpliwej wartości etycznej

Nasze życie publiczne przepełnia hipokryzja. Nie tylko wśród polityków słowo to jest obraźliwym epitetem. Nie lubimy hipokrytów dlatego, że głoszą jedno, a robią drugie, bo oczekują od innych zachowań, które ich nie dotyczą, bo swoje kłamstwa przykrywają innymi kłamstwami, chcąc pogrążyć przeciwnika, a siebie ukazać w pozytywnym świetle. A więc greckie hypokrisis zachowuje swoje pierwotne znaczenie – to obłuda, udawanie, fałsz, dwulicowość, manipulowanie faktami.
Dziś hipokryzja funkcjonuje w społeczeństwie jako stały element konfliktu społecznego. A jednak wytykanie hipokryzji ma sens. Prędzej czy później ktoś rozpoznany jako hipokryta staje się osobą niewiarygodną, niekiedy skompromitowaną, czyli traci łatwość udawania kogoś innego, niż jest w rzeczywistości.
W rankingu hipokrytów pierwsze miejsce zajmuje Donald Tusk. Tu dygresja. Obecny rząd Tuska jest trzecim z kolei. Pierwszy i drugi rząd to lata 2007–2014, a trzeci trwa od 13 grudnia 2023 r. Przez 10 lat rządzenia Polacy mogli dobrze poznać jego negatywne cechy, ale dla góra 35 proc. polskiego społeczeństwa Tusk nadal jest postacią pozytywną, a koalicja rządowa wciąż prowadzi w sondażach. Czyżby tym ludziom nie przeszkadzały kłamstwo i hipokryzja? Rozpoczynając rządy w 2023 r., oskarżył poprzedni rząd o kradzież 1 mld zł na szkodę Skarbu Państwa. Elektorat PiS określił jako ludzi, którzy kradną, piją, biją kobiety i dzieci. I co?
