Gdybologia i rzeczywistość. Moskwa pragnie odzyskać Ukrainę
Gdybologia i rzeczywistość. "Moskwa pragnie odzyskać całą Ukrainę, w planach pozostaje pozbycie się USA z Europy"

Rosja swoich żołnierzy traktuje typowo po rosyjsku – jak „mięso armatnie”.
Ekspertyzy think tanków, analizy specjalistów od globalnej polityki, wypowiedzi przywódców państw, opinie czołowych światowych mediów – to wszystko poszerza naszą wiedzę, ale nie daje żadnej pewnej odpowiedzi na pytanie, jaka naprawdę będzie najbliższa przyszłość Europy. Jedynie autorzy książek science fiction odnajdują się w tym niepewnym świecie.
„Gdybologia” ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, a tym bardziej logiką. Istnieje łacińska zasada: post hoc ergo propter hoc, czyli „po tym, a więc wskutek tego”. W realnym życiu nie zawsze jest tak, że jakieś zdarzenie następuje w wyniku zdarzenia poprzedzającego je. Związek przyczynowo- -skutkowy też ma ograniczone zastosowanie. Przykład? Zakładano, że Rosja boleśnie odczuje sankcje gospodarcze i finansowe nałożone na nią po zbrojnej agresji na Ukrainę. Wojna przecież kosztuje i w końcu Moskwa zrezygnuje ze swojej ludobójczej polityki, bo zabraknie pieniędzy, nowoczesnych technologii itd. Jest odwrotnie. Rosja przestawiła swoją gospodarkę na wojenną i dziś produkuje więcej broni niż cztery lata temu. Poza tym Rosjanie nadal popierają wojnę, przekonani, że jest to nie tylko konflikt z Ukrainą, lecz także z całym zgniłym Zachodem i zachłanną na ich ziemię Ameryką. Jest oczywiste, że w porównaniu z Ukrainą Rosja ma o wiele większe zasoby gospodarcze, militarne i ludzkie, a swoich żołnierzy traktuje typowo po rosyjsku – jak „mięso armatnie”.
