Gadają, nie robią. Zamiast siły państwa mamy siłę tweetów
Gadają, nie robią. Zamiast siły państwa mamy siłę tweetów. "Najbardziej wymowny obraz upadku polskiej pozycji"

Rząd Tuska nie prowadzi polityki zagranicznej – on prowadzi kampanię. Zamiast siły państwa mamy siłę tweetów. Zamiast powagi – teatralne gesty. Zamiast dyplomacji – PR-owe konfetti.
Rok dyplomacji Tuska i Sikorskiego to katalog porażek, kompromitacji i utraty wpływów, jakiej Polska nie doświadczyła od lat. Państwo, które miało siedzieć przy „europejskim stole”, wróciło jedynie do roli widza, a nie uczestnika rozmów. Zamiast strategicznej polityki widzimy desperacką potrzebę zdobycia poklasku w mediach społecznościowych. Platforma X stała się gabinetem, a PR – substytutem dyplomacji. Jeśli dyplomacja miała być pokazem rządowego hasła „robimy, nie gadamy”, to w praktyce wyszło odwrotnie: dużo gadania, mało robienia.
Najbardziej wymowny obraz upadku polskiej pozycji to podróż do Kijowa, podczas której Tusk został odseparowany od europejskich liderów i jechał w osobnym wagonie. Nie jest to anegdota – to symbol miejsca, jakie Polska zajmuje dziś w europejskiej hierarchii. Kiedyś, za naszych rządów, państwo kluczowe dla bezpieczeństwa regionu, dziś – państwo, które dopina się do cudzej inicjatywy, zamiast je tworzyć.
