Farsa grenlandzka i Zachód. Co powiedział Macron o Polsce?
Farsa grenlandzka i Zachód. Macron: „Polska nie wytycza przyszłości Europy dzisiaj ani nie będzie jej wytyczać jutro”

Prawa człowieka zaczynają oznaczać preferencje najbardziej wpływowych. Demokracja liberalna zmienia ludowładztwo w oligarchię, a w imię pluralizmu i tolerancji następuje ich faktyczne zakwestionowanie.
Liberalno-lewicowy establishment rozpętał histerię wokół wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Grenlandii. Można mieć zastrzeżenia do retoryki amerykańskiego prezydenta i jego arogancji. Tyle że jego płomienni przeciwnicy zachowywali się gorzej wobec krajów „nowej Europy”, jak (faktycznie pogardliwie) nazywane są państwa, które przystąpiły do Unii po upadku bloku sowieckiego. Emmanuel Macron zadeklarował, że „Polska nie wytycza przyszłości Europy dzisiaj ani nie będzie jej wytyczać jutro”. Była to niejako kontynuacja wypowiedzi wcześniejszego prezydenta Francji Jacques’a Chiraca, który przy innej okazji stwierdził, że Polska „straciła okazję, aby się zamknąć”. Macron oświadczył m.in., że nie interesują go opinie polskiego premiera Mateusza Morawieckiego, „skrajnie prawicowego antysemity, który wyklucza osoby LGBT+”.
Śledząc europejskie media, można odnieść wrażenie, że Amerykanie najechali na rdzenne ziemie Danii. Pomimo werbalnego antykolonializmu europejscy komentatorzy nie dostrzegają, że Grenlandia jest kolonią. Przede wszystkim jednak USA jej nie napadły, a ich prezydent powiedział jedynie, że wobec globalnego konfliktu tylko Stany mogą zapewnić wyspie bezpieczeństwo, co ma fundamentalne znaczenie dla światowej rozgrywki.
