Exposé (w przenośni). "Jestem wesoły Donek"Exposé (w przenośni). "Jestem wesoły Donek, mój konik zwie się Romek… Heloł, witam wszystkich"

Mieliśmy nie podnosić, podnieśliśmy, gdyż była konieczność dziejowa i sugestia naszych najlepszych sąsiadów, konkretnie Angeli.
Dzień dobry, cześć i czołem, dobrze wiecie, skąd się wziąłem, jestem wesoły Donek, mój konik zwie się Romek… Heloł, witam wszystkich, także tych, których za chwilę wychłoszczemy na molo w Sopocie. Widzę, że jest z nami apolityczny Jurek. Siema, chłopie, dzięki za „sepsę”. Oto moje exposé. A nawet „sexposé”, biorąc pod uwagę pozycje, które zajęli w negocjacjach moi koalicyjni, za przeproszeniem, partnerzy. Nie chcę się zagłębiać, żeby nie przesadzić – tak jak przesadziliśmy z obietnicami wyborczymi. O tym były te wybory.
Pierwsza sprawa: 500+. Jak pamiętacie, gdy wróciłem na łono ojczyzny Józefa Piłsudskiego, bo i jego myśli cytowałem pod koniec kampanii, natychmiast poinformowałem, że PiS to zło. Powiedziałem też, że jak ktoś powie, iż PiS coś zrobił dobrze, dostanę furii. Nie czas tu, by wspominać wszystkie ataki autoagresji, których musiałem doświadczać na dźwięk swoich własnych słów, iż „nic, co dane, nie będzie zabrane”, bo przecież „dane” było przez zło. To może tyle o 500+. Pamiętam, oczywiście, że 800+ chciałem dać już w czerwcu 2023 r., ale i wy pamiętajcie, że wtedy byliśmy w opozycji. Obecnie lewica chce to utrzymać, my udajemy, że podobnie, a trzeciodrożni są przeciw. Pat, proszę państwa. I bardzo dobrze. Myśmy od dawna mówili, że pieniędzy na to nie ma i nie będzie. Więc to „nie będzie” jest właśnie teraz.
