Edukacja, głupcze. Dwa etapyEdukacja, głupcze. Gdy spojrzymy na zmiany w edukacji obecnego rządu, to możemy zaobserwować dwa etapy

Czarnek wrócił na celownik, gdy zaprezentował nowy przedmiot historia i teraźniejszość oraz podręcznik do niego.
Niby historia taka nudna, a wciąż rozgrzewa polityków i media. „Podręcznik do HiT-u Roszkowskiego będzie prawdopodobnie jedynym na świecie podręcznikiem szkolnym, do którego więcej osób zajrzy przed 1 września niż po 1 września” – zauważył udatnie na Twitterze założyciel wirtualnego Uniwersytetu Hermeneutyki Kaczyzmu, Jan Zelig.
Gdy spojrzymy na zmiany w edukacji obecnego rządu, to możemy zaobserwować dwa etapy: struktura i merytoryka. Zaczęło się od oddania rodzicom wyboru w sprawie sześciolatków i likwidacji gimnazjów. Gdy ówczesna minister Anna Zalewska przeprowadzała tę reformę, opozycja i jej medialne ramię krzyczało, że zabraknie szkół, nauczycieli i w ogóle nie będzie niczego. „Newsweek” Lisa dał nawet na okładkę grupkę dzieci i hasło: „Ta władza nas niszczy”. Lata minęły, czarne wizje się nie spełniły i zaczęły się istotne zmiany w treści. Znowu usłyszeliśmy wycie, szczególnie że odpowiedzialnym za to został nowy minister edukacji Przemysław Czarnek – polityk przez lewicę i PO znienawidzony co najmniej od czasu, gdy powiedział, że dzisiejszy świat, chcąc uderzyć w kobietę, mówi jej, że jest taka sama jak chłop i ma odrzucić macierzyństwo, poświęcając je na ołtarzu kariery. A wypowiadanie takich prawd – jak wiadomo – jest samo w sobie skandalicznym skandalem.
