Dzieli nas nie tylko Atlantyk. "Światem będzie rządzić siła"
Dzieli nas nie tylko Atlantyk. "Utrzymanie liberalnego porządku dzięki centralizacji władzy – przestawił kanclerz Niemiec Friedrich Merz"

W Waszyngtonie oficjalnie ogłoszono, że teraz światem zamiast zasad będzie rządzić siła.
Kiedy wydarzenia nie idą po naszej myśli, zaczynamy szukać przyczyn naszych niespełnionych oczekiwań. Często – bo to najłatwiejsze – za nasze niepowodzenia obwiniamy kogoś, kogo nie lubimy. Uważamy, że ktoś specjalnie popsuł dotychczasowy dobry stan rzeczy. Ze stosunkami transatlantyckimi jest podobnie. W Europie prawie wszyscy uważają, że są one w złym stanie oraz że winę za to ponosi Donald Trump. Czy rzeczywiście to on jest winien temu, co się dzieje na świecie?
Europa przeżyła szok, kiedy na konferencji w Monachium w 2025 r. przedstawiciel administracji USA wiceprezydent J.D. Vance skrytykował kierunek rozwoju państw europejskich. Zakwestionował on m.in. dwa dogmaty dotychczasowej polityki Unii Europejskiej, tj. politykę otwartych dla migrantów granic oraz podporządkowanie energetyki kryteriom ekologicznym. Władze USA od początku 2025 r. mówią wprost, że te dwa dogmaty w polityce UE są źródłem względnego zacofania Europy na tle dynamiki rozwoju ekonomicznego Chin i USA. Każdy, kto pamięta rozwój wydarzeń, wie, że podobną diagnozę stanu gospodarczego Unii rok wcześniej postawił i uzasadnił były prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi. Amerykańska administracja, wypominając coraz mniejszy udział UE w gospodarce światowej, nie opisała zatem żadnego nowego zjawiska, lecz jedynie przypomniała diagnozę znaną wcześniej.
