Desperacka oferta. Rozbiór Ukrainy jest nieuchronny?
Desperacka oferta. Apokalipsa jest blisko! Ukraińska armia w stanie rozkładu

Koniec wojny oznacza polityczny koniec Wołodymyra Zełenskiego i jego ekipy. A to nie jest dobra wiadomość ani dla Ukrainy, ani dla Polski.
Niestety w końcu stało się to, co chyba musiało się stać. Przywódca Ukrainy został zmuszony do publicznego i oficjalnego zgłoszenia oferty oddania Moskwie rozległych obszarów jego państwa, sięgających co najmniej jednej piątej, a być może nawet jednej czwartej terytorium.
Rzecz jasna oferta Zełenskiego jest dla przyzwoitości opakowana w solenne zapewnienia o „tymczasowości” takiej zmiany terytorialnej i „dyplomatycznych sposobach” odzyskania integralności przez Ukrainę w przyszłości. Ale w dzisiejszych realiach wojny to „opakowanie”, choć intencjonalnie łatwe do pojęcia, robi raczej wrażenie pustego rytuału. Tego rodzaju zaklęcia mogłyby trochę ratować sytuację, jeśliby miały choć cień prawdopodobieństwa. Niestety dziś nie widać nawet takiego cienia. Tylko perspektywa jakiejś kolejnej historycznej wielkiej smuty w Rosji mogłaby sprawić, że Ukraina odzyska swoje kresy południowo-wschodnie, utracone w wyniku wojny. Każdy to wie, także – jak myślę – na Ukrainie, dlatego rola, w której musi występować teraz jej prezydent, jest doprawdy nie do pozazdroszczenia.
