Czy zwierzęta współczują? "Wgląd w życie zwierząt"Czy zwierzęta współczują? "Udokumentowane przez ukryte kamery przypadki altruizmu międzygatunkowego"

Kamery, drony, fotopułapki, termowizja, noktowizja – żadne zachowanie zwierząt nie umknie naszej uwadze. O relacjach w świecie natury możemy się obecnie dowiedzieć bardzo wiele. Zaryzykowałbym twierdzenie, że człowiek nigdy wcześniej nie miał takiego wglądu w życie zwierząt.
Dowiedzieliśmy się, że np. w gnieździe bielika zamieszkały kuny, że ryś iberyjski po upolowaniu królika długo moczył go w wodzie, że inwazyjne szopy pracze buszowały za dnia (!) po lesie – choć są zwierzętami nocnymi – wyławiając z rzek małże, raki i ryby oraz polując na jaszczurki i żaby. Z kolei w centrum Mumbaju sprawcą zaginięć psów okazał się lampart.
Nie jest jednak tak, że wcześniej człowiek nie znał świata przyrody. Nic podobnego! Nasz gatunek od początku był zdeterminowany do poznawania życia roślin i zwierząt. Bez tej umiejętności nie miałby szans na przetrwanie. Cudzożywność wymusza na zwierzętach – w tym na człowieku – ciągłą obserwację natury. Podczas gdy antylopa podąża za rozwijającymi się trawami, a renifery wypatrują porostów i krzewinek, mięsożercy obserwują inne gatunki zwierząt. Gdybyśmy byli samożywni, wiedzielibyśmy o otaczającym nas świecie dużo mniej. Skoro jednak nie fotosyntetyzujemy, musimy po prostu jeść, a to przez setki tysięcy lat doprowadziło nas do mistrzowskiego poziomu poznania wszelkich relacji w przyrodzie. Najpierw, gdy byliśmy głównie mięsożerni – w świecie zwierząt, później, gdy wynaleźliśmy rolnictwo – w świecie roślin.
Ta początkowa mięsożerność, okres, gdy byliśmy przede wszystkim łowcami, wraz z inteligencją i dobrym wzrokiem wykształciła w nas doskonałą orientację w leśnych relacjach. Jej podstawą była baczność na zachowania innych gatunków: ich zwyczaje, a nawet ruch. Człowiek paleolityczny bez kamer i dronów doskonale wiedział, gdzie żerują zwierzęta, jakie są ich zachowania terytorialne oraz jak unikają drapieżników.
Ta wiedza zaczęła powoli odchodzić w zapomnienie wraz z rozwojem rolnictwa i hodowli. Człowiek wciąż polował, ale coraz więcej czasu poświęcał uprawom i stadom. Gdy na początku XIX w. liczba ludności osiągnęła 1 mld, a pod koniec XX w. przekroczyła 6 mld, zapominano coraz szybciej. Ustała konieczność wczuwania się w rytm dzikiej przyrody – głównie dlatego, że na dużych powierzchniach kuli ziemskiej zastąpiły ją tereny uprawne, będące w stanie wyżywić wielką ludzką populację. Podzielone obszary dzikiej przyrody przestały być dla człowieka rewirami łowieckimi, od których zależy przetrwanie gatunku, stały się natomiast przedmiotem ochrony, a obecnie także wzmożonych obserwacji, które nie wynikają z konieczności przeżycia, lecz z ciekawości. Przestaliśmy więc patrzeć na myszołowy, krukowate, wilki czy niedźwiedzie jako na konkurentów do zdobyczy, a borsuki czy bobry przestaliśmy jeść na hucznych wieczerzach. Ogon bobra, łapa niedźwiedzia i sadło borsuka mniej interesują nas jako pożywienie – gatunki te bardziej wzbudzają zainteresowanie jako tajemniczy mieszkańcy naszej planety. Dzięki nowym technologiom jesteśmy w stanie odkryć ich sekrety, które przez tysiąclecia pozostawały poza naszymi zdolnościami poznawczymi. I możemy to robić, zupełnie im nie przeszkadzając. W efekcie obserwujemy najdziwniejsze zachowania, do których w obecności człowieka nigdy by nie doszło.
