Czy ktoś próbuje nam ukraść Konkurs Chopinowski?
Czy ktoś próbuje nam ukraść Konkurs Chopinowski? Brak polskich symboli, Niemcy, eliminacja Polaków i Rafał Trzaskowski

Po raz pierwszy w historii przewodniczącym jury jest obcokrajowiec, a Polacy nie stanowią w składzie jurorskim narodowej przewagi. W oprawie konkursowej nie ma ani śladu polskich symboli narodowych, a prawa do wydań płytowych laureatów ma niemiecka wytwórnia.
Są w kulturze wydarzenia święte dla Polaków. Z tego powodu trudno poddawać je krytyce, nawet gdy sprawa tego wymaga. Należy do nich Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Do Warszawy przyjeżdżają zakochani w Chopinie pianiści i melomani z najdalszych zakątków świata, a Filharmonia Narodowa jest najczęściej oglądaną sceną na globie. To jedyna tak spektakularna okazja do promocji polskości. Problem jednak w tym, że jest jej coraz mniej.
Zacznijmy od tego, że Chopin nie był kosmopolitą. Przeciwnie. Podkreślał swoją polskość i stanowczo przypominał o niej innym. Usunięta z map świata Polska pulsowała w jego sercu i muzyce, choć niektórzy próbowali brać go za Francuza. W liście do Józefa Elsnera z 29 stycznia 1831 r. jednoznacznie odrzuca konformistyczne podszepty. Odwołując się do wieści o wybuchu powstania listopadowego, podkreśla, jak bliskie są mu losy ojczyzny:
