Czas miniony – znikające brygady
Czas miniony – znikające brygady. W dobrym stanie były tylko nieliczne wojska specjalne przeznaczone do działań ekspedycyjnych

Na początku 2000 r. w MON podjęto prace nad nowym kształtem organizacyjnym Sił Zbrojnych RP.
Wojska prowadzące działania wojenne powinny być dobrze dowodzone, wyszkolone, uzbrojone i zorganizowane, zwykle w armie, korpusy, dywizje, brygady, pułki, bataliony. Na strukturę organizacyjną wojsk wpływają dwa podstawowe założenia. Po pierwsze jak najskuteczniejsze prowadzenie działań wojennych, po drugie stworzenie i utrzymanie jak najsprawniejszego narzędzia dla tych działań, czyli sił zbrojnych.
Doświadczenia, które wynoszono z wojen i konfliktów wybuchających po zakończeniu II wojny światowej – gdy na wielkich terenach ścierały się milionowe armie, setki dywizji, tysiące samolotów i czołgów – wskazywały, że w zakresie struktury sił zbrojnych będą tracić na znaczeniu wielkie jednostki, korpusy, ciężkie dywizje, a coraz większą rolę zaczną odgrywać jednostki lżejsze, mniejsze, lepiej dostosowane do wymogów współczesnego pola walki brygady, a także jeszcze mniejsze „batalionowe grupy taktyczne”. Zakładano, że będą potrzebne związki taktyczne operujące samodzielnie na polu walki, przede wszystkim bardziej elastyczne. W rezultacie w wielu armiach zaczęto wprowadzać strukturę brygadową wojsk. Przebudowę sił zbrojnych na system brygadowy usiłował nawet przeprowadzić rosyjski minister obrony gen. Anatolij Sierdiukow. W tym kierunku poszła też armia ukraińska używająca dziś na froncie z dobrym skutkiem kilkudziesięciu brygad.
