Czarzasty na polu bez kibla!Czarzasty na polu bez kibla! Wydalanie „na polu” nie było przymusowe, chyba że się trafiło do kompanii karnej

AWIK_Czarzasty_18012024_4.webp
FacebookTwitter

Jakaś niepoważna agencja ratingowa poważnie obniżyła Polsce rating. Nawet nie zapytali o zgodę ministra finansów Domańskiego i nie uzgodnili decyzji z naszym premierem. Jak wiadomo, tego mądrali nikt nie ogra.

Może jest więc tak, że jego rzeczywiście nie ograli, ale Polskę jednak wykiwali. Gra w pieniądze jest niezwykle skomplikowana – w odróżnieniu od gry w palanta. Ma wiele pułapek. Wiedzą o tym cwaniacy od Amber Gold i Zondycrypto. Samo słowo rating, pozornie angielskie, pochodzi od polskiego okrzyku: „Ratuj się, kto może!”.

Nie jestem czarnowidzem, nie jestem ponurym pesymistą, znają mnie Państwo od dawna. Publicznie funkcjonuję od kilkudziesięciu lat. Zawsze, nawet w najczarniejszych momentach, szukałem iskry nadziei, pozytywnej energii, którą mógłbym przekazać mojej publiczności ze sceny. Polakom nie wolno tracić ducha! Dlatego obecny rząd nie wpuszcza mnie na żadne sceny!

Nasza wspólnota, otoczona strasznymi, agresywnymi plemionami, wymaga nieustannej obrony przed przemocą, a także przed bezradnością. Najbliższy mi przykład: sytuacja emerytów, których rząd bezczelnie okrada. Co mają robić, by opłacić szalejące ceny narzucone przez Berlin i rachunki wystawione przez Brukselę? Najlepiej by było odesłać ten rząd do innych zajęć, niezależnie od własnych poglądów politycznych. W tym punkcie warto zwrócić uwagę na szokujący niekiedy rozziew między oceną własnej sytuacji a oceną obozu rządzącego, na ludzi niewidzących związku między swoim losem a swoim wyborem. To jakaś nienazwana choroba. À propos. Zza płotu szpitala psychiatrycznego pacjent pyta rolnika pracującego w ogrodzie: „Co pan tam robi?”. „Posypuję truskawki nawozem”. „Ja posypuję truskawki cukrem, ale ja jestem wariat”. Zmiana ról to częsty chwyt żartownisiów. Za komuny hydraulik naprawia u kogoś kran. Po robocie żąda 1,5 tys. zł. „Ja wykładam na uczelni. Jestem profesorem i dostaję tyle za miesiąc”. Na to hydraulik: „Też tyle brałem, jak byłem profesorem!”.

To stare żarty, ale zawsze śmieszne. Nowych szukajcie w młodych kabaretach, ale przede wszystkim na mównicy sejmowej i w sferach rządowych. Np. marszałek Sejmu Czarzasty na spotkaniu z wyborcami w Będzinie tak tłumaczył zalety przystąpienia RP do Unii Europejskiej: „Przed Unią srałem na polu, bo nie było kibli”. Temat śmierdzący, ale uśmiać się można. Przepraszam Państwa za drugą osobę w państwie. Z tego, co pamiętam z tamtego ustroju, wydalanie „na polu” nie było przymusowe, chyba że się trafiło do kompanii karnej, ale tego wątku nie będę rozwijał. Problematyka papieru toaletowego zdominowała natomiast wiele posiedzeń Biura Politycznego. Był to produkt o znaczeniu bardziej strategicznym niż dzisiaj Zielony Ład, ślad węglowy, SAFE i inne gówna.

 

Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/40
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.