Czarno to widzę! "Kolorowi przybysze już w Polsce"
Czarno to widzę! "Ciche pushbacki na zachodniej granicy"

Wedrzeć się na teren obcego kraju, domagać się od tubylców zakwaterowania mnie i sponsorowania mojego wymuszonego pobytu u nich, bez chęci podjęcia jakiejkolwiek pracy zarobkowej, ale za to z megaroszczeniami.
Tytuł felietonu nie jest rasistowski. To żałoba po naszym bezpieczeństwie. Poczerniało nam ostatnio w galeriach handlowych i na ulicach, oj, poczerniało. Sądząc po zachowaniu i strojach, kolorowi przybysze nie są zagranicznymi studentami ani egzotycznymi turystami zwiedzającymi nasz piękny kraj. Na razie nachodźcy się rozglądają, onieśmieleni nieco naszą liczebną przewagą i ciekawskimi spojrzeniami. Czort wie, jak zareagują, gdy będzie ich trochę więcej.
Żeby była jasność – nie jestem uprzedzony do innych nacji. Podróżując, zwiedziłem już wszystkie kontynenty (z wyjątkiem Antarktydy), niektóre nawet wielokrotnie. Zawsze z szacunkiem odnosiłem się do miejscowej ludności i jej zwyczajów, z respektem przestrzegając obowiązującego u niej prawa. Zawsze miałem też ważne wizy, pieniądze na pobyt, legitymowałem się na każde żądanie urzędników/funkcjonariuszy i nie przedłużałem nielegalnie pobytu. Nigdy też nawet na myśl nie przyszło mi, żeby wedrzeć się na teren obcego kraju, domagać się od tubylców zakwaterowania mnie i sponsorowania mojego wymuszonego pobytu u nich. Bez paszportu, bez uwiarygodnienia się jakimiś dokumentami, bez chęci podjęcia jakiejkolwiek pracy zarobkowej, ale za to z megaroszczeniami i stosowaniem prawa dżungli na ich terenie.
