Cyfrowe zombi. "Egzystują w jego środku"Cyfrowe zombi. "Młodzi ludzie już nawet nie czerpią z internetu, ale egzystują w jego środku"

Czy można wystawić młodego człowieka na bezwzględność cyfrowego świata i zanurzonego w nim porzucić?
Młodzi często imponują siłą witalną, urodą, radością życia. To jednak tylko pierwsza odsłona. Drugą można zaobserwować, kiedy rozpoczniemy z nimi rozmowę. Wtedy jest już mniej optymistycznie. Ich problem stanowi nawet nie konieczność wchodzenia w dorosłe życie, budowanie samodzielności i zdobycie pracy, ale pewien rodzaj zagubienia, który płynie z braku motywacji do pracy i działania. Wiedzeni instynktem i naturalnym pędem życiowym mają trudność, gdy zaczniemy pytać o świat ich wartości i szeroko rozumianej aksjologii.
Słowo „autorytet” w ich cyfrowym języku to raczej już tylko ekspert albo specjalista. Do tego dorzucają nie rzadko postacie uznane za znawców tematu przez media, których są użytkownikami. Nie chodzi tu o media tradycyjne, audiowizualne, ale media cyfrowe, nielinearne. W sytuacji nagłego zdarzenia zwykle sięgają do sieci. Często nie znając nazwy portalu czy stron internetowych. Strony wskazuje wyszukiwarka lub algorytm i po chwili wszystko gotowe. Są przekonani, że otrzymują obiektywną informację. Nawet przez myśl im nie przejdzie, że wiadomość jest wcześniej odpowiednio sformatowana i sprofilowana.
