Coraz bliżej prawdy. "Ma być chroniony niemiecki Donald Tusk"Coraz bliżej prawdy. "Na białych rękawiczkach Tuska krew, która o nic was nie pyta, krew jak złamana w sadzie brzózka"

W stanie wojennym można było usłyszeć proste słowa ludu polskiego: „Edziu, wracaj! Lepszy złodziej niż bandyta”. To reakcja na represje stanu wojennego Wojciecha Jaruzelskiego, przy których malwersacje Edwarda Gierka były niczym miłe wspomnienie lat spokoju i dobrobytu.
Potem nadeszły czasy, gdy marksistowską nadbudową rządził – budując „socjalizm z ludzką twarzą” – Adam Michnik i jego „Gazeta Wyborcza”. To on kilka lat przed Donaldem Tuskiem przygotował grunt do powrotu dawnych komunistów do władzy i przywilejów. W opinii Zbigniewa Herberta Michnik był „kłamcą, manipulatorem i oszustem intelektualnym”. Dziś jest odsuwany również przez własne środowisko. Zarząd Agory zmarginalizował poczynania kierownictwa „Wyborczej” i samego Michnika, twórcy „kościoła Wyborczej” – jak słusznie wydobył przed laty na światło dzienne tę specyficzną cechę środowiska Michnika publicysta Artur Dmochowski. Choć Michnik jest dziś passé, to, jak przeczytamy dalej, wciąż zachowuje rewolucyjną czujność. Dziś ma być chroniony brukselsko-niemiecki, europejski liberał Donald Tusk.
Niestety Herbert nie mógł podsumować swoim celnym piórem Tuska. Ten dopiero się szykował do okradania Polski w stylu, jaki Gierkowi nie mógł się nawet śnić, zdradzał też mocne cechy autorytarne, wręcz faszystowskie, wymierzone w polskość, w której widział nie tylko „nienormalność” – jako mentalny Niemiec (żaden tam Kaszub) wręcz jej nienawidził. Wówczas przyjrzał mu się Jarosław Marek Rymkiewicz, poeta i dramaturg. Trzy lata po zamachu smoleńskim napisał i po raz pierwszy wydrukował –w „Gazecie Polskiej” – wiersz pt. „Krew”. „Krew na kamiennych szarych płytach / Na białych rękawiczkach Tuska / Krew, która o nic was nie pyta / Krew jak złamana w sadzie brzózka”.
