Bitwa o alkohol. Picie traci popularnośćBitwa o alkohol. "Picie alkoholu nawet bez zmanipulowanych badań traci popularność"

W ostatnich latach korzyści z picia umiarkowanych ilości alkoholu, także wina, są systematycznie podważane przez ekspertów.
Grupa wpływowych naukowców przekonuje, że nie ma czegoś takiego, jak bezpieczna ilość alkoholu. Tyle że są oni związani z organizacjami promującymi wstrzemięźliwość, a ich badania są podważane przez ich kolegów po fachu, którzy oskarżają ich o chęć wprowadzenia prohibicji na poziomie globalnym.
Przez ponad dwie dekady czerwone wino było wychwalane jako dobre dla serca. W latach 90. XX w. badania przeprowadzone przez francuskiego lekarza i dietetyka Serge’a Renauda wykazały związek między piciem umiarkowanych ilości tego głęboko zakorzenionego w kulturze europejskiej trunku a poprawą układu krążenia, czyli tzw. francuski paradoks. Czerwone wino, twierdził Renaud, zawiera antyoksydanty, a więc chroni przed miażdżycą. Francuzi statystycznie rzadziej zapadają na choroby serca niż np. Amerykanie, mimo że stosują dietę bogatą w tłuszcze zwierzęce, jak masło czy śmietana. Gdy w 1996 r. korespondent amerykańskiej stacji CBS Morley Safer przedstawił amerykańskim widzom wyniki badań Renauda, sprzedaż czerwonego wina za oceanem wzrosła o ponad 40 proc.
